Z wizytą u Tomka z Lightspeed Team.

Gdy dowiedziałem się, że Tomek mieszka 40 km ode mnie – nie mogło być inaczej jak tylko wprosić się do niego z wizytą! Tomek i jego BSA A10 Super Rocket stanowią połowę zespołu Lightspeed Team. Druga połowa – Szymon i jego Triumph TR6C mieszkają w Koninie.
Zamiast opowiadać ich historię i wymieniać całą listę przeróbek w ich motocyklach – odsyłam was na stronę: http://www.lightspeedteam.pl/ Znajdziecie tam wszystko na ten temat. Niedługo też pojawi się tam opis ich startu na Czech Tourist Trophy w Horicach.
Można powiedzieć, że chłopaki przeszli w ten sposób do historii. Jeszcze żaden Polak przed nimi nie startował w tej prestiżowej imprezie – no może nie licząc wspomnianego przez Tomka pana Tadeusza Walacha, Austriaka polskiego pochodzenia, jednak to dzięki Tomaszowi i Szymonowi w Horicach po raz pierwszy w historii wyścigów zawisła polska flaga!
Jak do tego doszło? Tomasz i jego szwagier Szymon od lat jeździli do Czech oglądać tamtejsze wyścigi drogowe. Wyjazdy nie kończyły się na samym oglądaniu. Z czasem pojawiły się znajomości i przyjaźnie z zawodnikami. Za każdym powrotem rosło w nich marzenie wzięcia udziału w takiej imprezie. W końcu stwierdzili, że czas realizować marzenia nie oglądając się na koszty i trudności. Zaczęli od znalezienia dla siebie motocykli. Tomek sprowadził swój z Anglii a Szymon swoje „szczęście” znalazł aż w USA. Dwa lata trwało przebieranie cywilnych motocykli w sportowe dodatki. Tu po szczegóły jeszcze raz odsyłam na stronę internetową Lightspeed Team.
Jednak motocykle to nie wszystko. Aby wystartować na wyścigach w Horicach, Brannej czy gdzie indziej, trzeba posiadać licencję zawodniczą. Nasi bohaterowie rozpoczęli starania o niezbędny dokument dwutorowo: w Polskim Związku Motorowym i jego czeskim odpowiedniku. Aby otrzymać licencję PZMot należy wystartować i ukończyć jeden z wyścigów firmowanych przez tę organizację. Czemu od razu wyścig a nie treningi – tego nie wiadomo… Dwóch szwagrów postanowiło stanąć do eliminacji Mistrzostw Polski w Modlinie. Jednak w dniu wyścigów organizator postanowił imprezę… odwołać. Po tej przygodzie Lightspeed Team postanowił zdobyć licencję czeskiego związku i tak się stało. Dodatkowy plus tego rozwiązania jest taki, że właściciele czeskiej licencji płacą na czeskich wyścigach 1700 koron wpisowego a zawodnicy z zagraniczną licencją – 90 euro…
Jakie to wrażenie wziąć udział w takiej imprezie?… Znajomi Czesi powiedzieli naszym bohaterom, że jeśli dojadą za pierwszym razem cało do mety jadąc na tak mocnych maszynach po tak trudnej trasie – to już będą mistrzami. Wiadomo, że pierwszy start to raczej nauka i „płacenie frycowego”. Tomek przekonał się, że 4-stopniowa skrzynia biegów jego BSA jest „za długa” na górską trasę w Horicach. Na podjazdach udawało mu się wrzucić najwyżej „trójkę” a pętla w Horicach to w zasadzie same podjazdy i zjazdy. Płaski jest jedynie odcinek START-META. Jaka jest na to rada? W warsztacie Tomka leży już świeżo sprowadzona z Wielkiej Brytanii specjalnie dedykowana do jego motocykla skrzynia „piątka”. Druga rzecz o jakiej przekonał się Tomek, to że repliki markowych okładzin hamulcowych nadają się jedynie na wystawy motocykli zabytkowych a nie do wyścigów. Hamulce „skończyły” się mu już na treningach. Co do miejsca zajętego w wyścigu – formalnie, po ostatnich wypadkach śmiertelnych – zawody w Horicach nie są wyścigami. Konkurencja polega oficjalnie na „regularnych” przejazdach. Wygrywa ten zawodnik, który na wybranych trzech z pięciu okrążeń będzie miał najbardziej zbliżone czasy przejazdu. Zresztą każdy kto tam startuje – już jest wygrany! Inni mogą im tylko pozazdrościć.
W tym roku Lightspeed Team planuje jeszcze starty w Terlicach i Brannej. Szczegółowy kalendarz startów i inne ciekawostki znajdziecie na www.lightspeedteam.pl

Lightspeed Team chętnie doradzi i pomoże wszystkim poważnie myślącym o startach w drogowych wyścigach klasycznych motocykli. Adres kontaktowy znajdziecie na stronie
http://www.lightspeedteam.pl/


Wybaczcie, ale na końcu nie mogłem sobie darować okazji pochwalenia się fotką z prawdziwym cafe racerem 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.