Krótka historia mojego obecnego moto:
Sprzedałem WSK Kobuz pasjonatom z Politechniki Łódzkiej, podjąłem pracę i jakoś udało się uciułać część kwoty na zakup nowego moto. Na początku szukałem japonii z lat '80 o pojemności do 500ccm, ale stwierdziłem, że jak już kupować to coś mocniejszego, wziąłem więc pożyczkę i zakupiłem Kawasaki Zephyr 750 z roku 1993. Czwarty właściciel w Polsce...
Wieśniackie płomienie i obszycia na siedzeniu, nieco pozdzierana. Stan ogólnie dobry minus. Silnik w fajnym stanie wizualnym, musiałem wyskrobać nieco sylikonu i już go nie widać

na początku lipca dorobiłem dwa białe paski na zbiorniku i zadupku, ale zimą planuję położyć nowy lakier - raczej na nowy bak i raczej na nowy zadupek

Zbiornik mam nadzieję dostosować od Zephyra 1100, który to jets dłuższy i z klasycznymi wcięciami na kolana, a zadupek... Sami wiecie ;-)
Całe szczęście w mojej okolicy znalazłem fajny warsztat moto, w którym dnia 8 lipca '09 zmienione zostana zębatki i łańcuch. W sierpniu kolej na sprzęgło, następnie pewnie klocki i elektryka, a zimą - to o czym wpsomniałem- malowanko i nowa kanapa + kierownica.
Klasyka to nigdy nie będzie z racji 4 garów w szeregu i... no właśnie... chłodnicy oleju. Ale coś za coś. Przynajmniej jest czym pojeździć ;-)
Dziś (7.07.20090) Zakupiłem jeszce uniwersalną szybę do nakedów, która nie wygląda jak z lat 80 i nie pasuje do CR, ale na pewno spełni swoja funkcję na dłuższych trasach.
Wszystkie modyfikacje na pewno będą prowadzone w taki sposób, aby w ciagu 2 godzin powrócić do stanu w miare oryginalnego. Nie chodzi mi tu oczywiście o stan fabryczny, a bardziej o... funkcjonalność. Z racji tego, że oprócz krótkich wypadów - mniej więcej raz w miesiacu wykonuje przejażdzke ok 200 km na raz.
OK. Zobaczymy co będzie

PS. Dziś (7.07.'09) podczas jazdy zabrakło mi benzyny.)
Póki co tylko na szybko muszę pochwalić sięnowym eksterierem mojego mojej Kawa-racer. Bo do Cafe to jej jeszcze brakuje.
Zawsze marzyłem o dwóch paskach i udało się. Efekt fajny. Szkoda tylko, że mam cos z balansem bieli popieprzone.
Niedługo jadę nią nad morze, a zimą na pewno jakieś przeróbki. Pozdrawiam.

