MOTOCOPTER

Rozmowa z Tomkiem Pawlosem ze Steel Creations o jego najnowszym projekcie (i nie tylko).

Tomka Pawlosa poznałem kilka lat temu, przy okazji premiery jego „Złotej Ćmy” – projektu na bazie Hondy GL1000, który zyskał chyba tylu zwolenników co i przeciwników. Ja należę do tych pierwszych. „Golden Moth” przypomina mi rzeczywiście wielkiego robala, ale nie budzi we mnie odruchu, by go zdeptać, a raczej by go trzymać w domu, jako piękną ekstrawagancką ozdobę.
Kilka lat później – w 2011 roku – wprosiłem się w odwiedziny do warsztatu Tomka w Biłgoraju, by napisać o nim artykuł i zobaczyć przy okazji „Black Coffee” – Harleya V-Roda, stylizowanego na cafe racera. Wiedziałem, że tego gościa rozsadza wyobraźnia przy tworzeniu kolejnych projektów i ma on talent do prac z metalem, jednak najnowszy projekt z warsztatu Steel Creations, noszący nazwę Motocopter, spowodował u mnie krótkotrwały „zwis szczękowy”. Kto z nas w dzieciństwie nie rozkładał szeroko rąk, przechylając się na boki i udając samolot? Kto z nas nie chciałby w ten sposób kierować motocyklem, by w zakrętach nie kręcić kierownicą, tylko pochylać się wraz z nią na boki i w ten sposób kierować swoją maszyną?
Przeczytajcie poniższy wywiad i osądźcie sami, czy słusznie kibicuję Tomkowi i jego motocyklom przez te wszystkie lata.

Wytłumacz mi jak to jest, że w twojej skrzynce pocztowej lądują zaproszenia od organizatorów konkursów motocykli customowych z USA, Hiszpanii, Niemiec…, a nie widać cię na polskich imprezach?
Trudno mi to komentować, gdyż to mogą być tylko moje przypuszczenia. Być może nie jestem lubiany, może jestem za „cienki w te klocki”, lub zwyczajnie nie pasuję do tego towarzystwa? Albo to ja powinienem prosić o uczestnictwo w krajowych imprezach? W każdym bądź razie zaproszeń i informacji o wystawach, konkursach i innych imprezach branżowych spoza naszych granic dostaję sporo. Z kraju jeszcze nigdy nie otrzymałem. O mistrzostwach Polski dowiedziałem się w maju. Gazet branżowych nie czytam, nigdzie się nie reklamuję. Poza stroną internetową nigdzie mnie nie ma. Ja tylko buduję motocykle i nic więcej. Robię to, bo mi to sprawia dużą radość, a z racji, że jestem pieprzonym egoistą, robię to tylko dla siebie. Być może nigdy nie pojawię się na krajowym konkursie? Choć szczerze powiedziawszy, żył z tego powodu sobie nie podetnę. Mój stosunek do tego wszystkiego jest aseksualny, czyli żaden. Reasumując, będę jeździł tam, gdzie chcą oglądać moje klamoty. Nic na siłę. W krajowych periodykach również mnie nie ma, ale dostałem zaproszenie do zaprezentowania się z Copterem w pismach branżowych z Francji i Włoch. Do Francji już poszedł materiał i czekam na publikację. Do Italii materiał pójdzie na początku lipca. Próbowałem zaprezentować się w kraju, ale chyba, albo chujowe projekty, albo zapomniałem zapytać, ile muszę za to zapłacić. Nie pochlastam się. Zresztą, pamiętasz Wojtek, jak zostałem obsrany i wyzywany na krajowym portalu przy okazji prezentacji Ćmy, a za kilka dni dostałem zaproszenie na ME do Mainz i zaproszenie z tym projektem do USA? To takie swojskie.

Budujesz już motocykle od dobrych kilku lat. Powiedz mi, czy każdy motocykl wyjeżdżający ze Steel Creations to oddzielna, zamknięta historia, czy kontynuacja stylu bądź filozofii motocyklizmu w twoim wydaniu? Może progres garażu customowego powinien polegać na tym, że każdy kolejny projekt ma mieć bardziej wymyślną formę lub być coraz bardziej zaawansowany technologicznie?
Hmm… Trudno powiedzieć. Myślę, że budowanie motocykli to zajęcie jak każde inne i nie chcę dorabiać do tego ideologii. Kiedyś mój kolega powiedział: ”jeden czyta gazetę, drugi robi na drutach, a ja sobie ćpam”. A ja sobie kleję wydumki. Jak dla mnie istotą nie jest, co robisz, ale jak do tego podchodzisz. To, co mnie kręci i motywuje w tej zabawie, to coraz głębszy brak hamulców w projektowaniu. ”Gust jest wrogiem kreatywności” jak powiedział Picasso. Bardzo mi się to zdanie podoba i chyba jak patrzę na siebie, to w wielu dziedzinach brak mi gustu, hehehehe… Co do stylu to najbardziej odpowiada mi brak stylu. ”Szuflady” są mi obojętne. Jeśli moje wydumki miałyby różnić się śrubkami i malowaniem, to wolałbym sprzedawać jajka na targu, przynajmniej poznałbym trochę ludzi i nie poobijałbym łap. A jakie pazurki miałbym czyste!!! Ostatnio kolega zarzucił mi, po ch… zrobiłem to przednie sterowanie, że chcę wymyślić koło i że moto musi być „fajne”. Dla mnie fajne to są „Pingwiny z Madagaskaru”. Ostatni projekt jest zero-jedynkowy. Nie komercyjny. Uważam, że perfekcja zabija istotę maszyny. Ona ma żyć, ma mieć kontakt z rzeczywistością. Ma mieć otarcia, obicia, ma mieć ślady mojej pracy, być realna. W motokopterze są takie elementy zrobione z premedytacją. Rdza. Perfekcja jest skończona, kreatywność nie. Mój progres objawia się tym, iż jestem bardzo zadowolony z wykonania kolejnego projektu. Nie coraz bardziej zadowolony, tylko zadowolony. Bo, albo jestem zadowolony, albo nie.

Naszą rozmowę prowadzimy tuż po twoim powrocie z mistrzostw świata AMD (American Motorcycle Dealer) w Essen, gdzie wystawiłeś swój najnowszy projekt – Motocoptera. Była to pierwsza edycja tego konkursu w Europie. Jakie wrażenia wyniosłeś z tej imprezy i jak oceniasz jej poziom?
Porównując z ME w Mainz to było skromniej, dużo skromniej. Zdecydowanie mniej zwiedzających. Co do maszyn, to mam mieszane odczucia. Oglądając większość wystawionych projektów, nasuwało mi się wrażenie, cytując słowa piosenki „ale to już było..”. Jak dla mnie, mało kreatywności, dużo blichtru. Tak jak mówiłem wcześniej, ”fajne motocykle” to nie moja bajka. Nie widzę się w tej formule. Lubię szukać, poszukiwać, kombinować, bo to daje mi radość i rozwój wyobraźni. Dla mnie dreptanie w miejscu jest tak samo twórcze jak sranie. Zmienia się tylko muszle, ale sens pozostaje ten sam. Pewnie koła nie wymyślę, ale będę grzebał w moim chorym łbie intensywnie. Copter wyróżnienia nie zdobył być może dlatego, że – jak powiedział organizator konkursu – projekt był „zbyt kontrowersyjny”. Być może, ale to nie istotne, gdyż ja i Adam (człowiek odpowiedzialny za makijaż i wizerunek), jesteśmy bardzo zadowoleni z projektu. Projekt wzbudził spore zainteresowanie. Było dużo „cukiereczków”, jak je nazywa Adam, czyli motocykli ubogich w formie, ale polakierowanych, pochromowanych z kilogramami brokatu. Wiem, że projekt został bardzo wysoko oceniony w Stanach, głównie za nieszablonowość i nowatorstwo rozwiązań.

No to skupmy się na Motocopterze. Zanim jednak przejdziemy do detali, podzielę się z tobą moim pierwszym wrażeniem. Oglądając zdjęcia tego motocykla, przyszło mi do głowy tylko jedno określenie – „morderca”. Maszyna wydaje się mówić: „chcesz zajrzeć śmierci w oczy, to siadaj i odkręć manetę do oporu”. Taki motocykl – moim zdaniem – byłby idealnym uzupełnieniem obrazu psychopatycznego mordercy, wałęsającego się po drogach Nevady w kadrach kolejnego filmu Quentina Tarantino; a tu taka niewinna nazwa: Motocopter… Proszę mi wyjaśnić, co autor miał na myśli?
Imię dla projektu wymyśliła moja siostra Marta (pozdrawiam mocno). Zresztą tak jak i dla „Ćmy”. A dlaczego tak? To nieistotne. Nazwa robocza była całkiem inna, ale kiedyś gadaliśmy i Marta rzuciła „motocopter” i mnie bardzo się spodobało i tak pozostało. A jak bym dostał propozycję wypożyczenia do filmu?… Hmm… Jakby Hanka Mostowiak na copterze wjechała w kartony!!!!!!!!!!!! Wyobrażasz to sobie? Pewnie z 10 mln ludzi by go zobaczyło!!!!!!!!!!!! Już widzę to oczyma wyobraźni, jak Hanka w pilotce „pilotuje” coptera. Ale czad!!!!!! Albo ojciec Mateusz zajeżdża na sumę copterem!!!!! To juz ciężki kaliber!!!! Ufffffff… Chyba mnie poniosło.

Motocopter, w odróżnieniu od poprzednich twoich projektów, przyciąga uwagę mnogością nietypowych rozwiązań technicznych. Zresztą jego poprzednik – „Kruk”, znany jako „Raven”, już to chyba zapowiadał. Czyżby w Steel Creations „Tomek-mechanik” ostatnio miał więcej do powiedzenia od „Tomka-artysty”?
A czy ja tak w ogóle jestem artystą? Wojtek, ja tylko buduję moto. Kombinuję po prostu i poszukuję. I co ciekawe – to mnie bardzo rajcuje i sprawia niesamowitą radość. Czasem widzę i słyszę, że określenie „artysta” bywa nadużywane. A czy chłopa materializującego chore fantazje, mającego „szajbę na punkcie…” , można nazwać artystą? Nie mam, prawdę powiedziawszy, bladego pojęcia. Ja bym to nazwał „Tomek-szperacz”. Lubię „dłubać” we łbie i projekcje montować w projekty. A tak sobie myślę, że bez wyobraźni i wiedzy mechanicznej ciekawych konstrukcji nie jest łatwo zbudować.

Ramę zaprojektowałeś i wykonałeś tradycyjnie sam czy zleciłeś jakiemuś specjaliście i co to za silnik w niej wylądował?
Tradycyjnie – Honda GL1500. Rama to wszystko. Tam zaczyna się i kończy projekt. Zawsze robię ją sam. Czerpię przyjemność z wykonywania wszystkich elementów własnoręcznie. Pewnie dużo prościej byłoby zlecić wykonanie niektórych elementów zewnętrznej firmie, ale wtedy to nie jest własny projekt i szkoda sobie dupę zawracać z budową motocykli, tylko je składać. Jak będę miał ochotę zrobić coś komercyjnego, to wyślę zamówienie do firmy, której jestem przedstawicielem i przyślą mi wybraną ramkę. Chociaż przy kolejnych projektach nie wiem, jak będzie z ramami. Zmienili „barany z Wiejskiej” przepisy odnośnie SAM-ów, więc nie wiem, jak to będzie. Na razie nikt nic nie wie i nie można ich rejestrować. Jak zwykle burdel. Szkoda gadać…

Może parę słów na temat osprzętu. Jakiej firmy hamulce, zawieszenie, felgi, oświetlenie itp.? Które detale wykonałeś własnoręcznie?
Hamulce – Brembo, zawieszenie przednie – Kayaba, tylne moje. Felgi moje i oświetlenie również. Poza silnikiem, przednim zawiasem i częścią osprzętu, wszystko wykonałem własnoręcznie.

Z wykonania których detali i rozwiązań technicznych jesteś najbardziej dumny? Zbudowanie których pochłonęło najwięcej wysiłku i czasu?
Jestem bardzo zadowolony z całego projektu. Trudno mi wyszczególnić, który jest mi najbliższy. Wszystkie razem grają w tym projekcie, ale oddzielnie mogą być myślą przewodnią innych projektów. Najwięcej pracy było przy tylnym zawieszeniu, gdyż jest ono również elementem ramy. Minimalizm w formie i max w treści w połączeniu z poszukiwaniem innych rozwiązań nastręcza wiele trudności i przeszkód, które trzeba rozwiązywać. A to wszystko musi grać i buczeć. To nie jest sztuka dla sztuki. To ma jeździć i jeździ. W takich sytuacjach wymagających rozwiązywania technicznych łamigłówek czuje się najlepiej. To rozwija.

Części lakierowane, choć przytłoczone plątaniną „rurociągów”, też zasługują na uwagę. To twoje dzieło?
Jeśli chodzi o makijaż, to odpowiada za to Adam – czarodziej barw i odcieni. Moje zaufanie dla niego jest pełne. Nie jest „płaski”. Jego wizja jest otwarta i nie jest oczywista. Niech sam o tym się wypowie.
Adam: Zwykle lakierowanie/aerografia ma duży wpływ na ostateczny wygląd motocykla, zmienia surową bryłę, nadając jej swoisty charakter. W tym przypadku trzeba było podejść do tego ostrożniej. Malowanie musiało być mocno związane z całościowym klimatem motocykla. Myślę, że w Motocopterze udało nam się znaleźć kompromis pomiędzy „rzeźbą” a „malarstwem”. Tematyka czysto mechaniczna, przepracowana, asymetryczna, gdzieniegdzie rdza i pęknięcia łączą w sobie brzydotę treści z powiewem estetyki, którą zwykle daje malowanie aerografem. Grafika przebija się przez „plątaninę rurociągów”, ale nie dominuje, dając równo wybrzmieć całości.

Nie pytam cię o plany na przyszłość, bo pewnie i tak ich nie zdradzisz… A czy ty w ogóle robisz jakieś plany na przyszłość?
Aktualnie realizuję projekt na zlecenie. Mam pomysł na kolejny projekt, ale póki nie wyjaśni się sprawa rejestracji SAM-ów, to nie będę rozpoczynał realizacji. Nie ma sensu budować moto, by stało bezczynnie. Generalnie nic nie planuję, bo to nie ma sensu. Scenariusz życie pisze samo, bez konsultacji z nami. Pamiętasz „Pinki i Mózg”? ”Móżdżku, co będziemy robić dzisiejszej nocy? Dokładnie to, co robimy każdej Pinki – będziemy opanowywać ŚWIAT!!!!” Chłopaki ciągle planowali i gówno z tego wychodziło. A ja uczę się na cudzych błędach. Wojtek! Im dwóm się nie udało, więc ja sam będę kombinował. Jedyne, co planuję, to nic nie planować!!!!!!!!!

Motocopter:

Silnik – Honda GL1500
Rama – Steel Creations
Wahacz – Steel Creations
Osprzęt -Brembo
Zawieszenie – Steel Creations
Bak – Steel Creations
Układ wydechowy – Steel Creations
Lakierowanie – Adam Brzezowski
Felgi – Steel Creations

Więcej na: http://www.steelcreations.com.pl
Rozmawiał: Wojtek Kopczyński
Zdjęcia: Frank Sander, Tomasz Pawlos

Możliwość komentowania jest wyłączona.