Mój pierwszy wyścig. Wspomnienia Rema Fowlera.

Mój pierwszy wyścig. Wspomnienia Rema Fowlera, zwycięzcy pierwszego wyścigu Isle of Man TT w 1907 roku w klasie Twin.
Kiedy spoglądam wstecz to widzę, chociaż w historii motocyklizmu minęło ponad pół wieku, że mój pierwszy wyścig TT na wyspie Man, który był też pierwszym wyścigiem w historii tej imprezy, obfitował w mnóstwo ciekawych wydarzeń i epizodów.
Podczas rundy próbnej, dwóch współuczestników ciągle interesowało się moim motocyklem z dezaprobatą patrząc na przedni widelec typu Springer i duży rozstaw osi w moim Nortonie. Zgodnie z ich teorią nie mogłem mieć szans na zapanowanie nad maszyną w ciasnych zakrętach górskiej trasy. Cóż innego mi pozostało po takich budujących opiniach jak nie zwyciężyć w klasie Twin i nie ustanowić rekordu okrążenia, który był nie do pobicia jeszcze przez następnych kilka lat?
W końcu okazało się, że „springi” świetnie się sprawdzały i w późniejszych latach, a mój wyjątkowo długi motocykl ułatwiał mi pokonywanie mnóstwa dziur i wertepów w jakie obfitowała wtedy trasa wyścigu. Tak naprawdę to największym zagrożeniem było wtedy wyprzedzanie innych jeźdźców. W tumanach dymu i kurzu unoszącego się nad trasą kompletnie nie można było się zorientować gdzie oni są.
Przede wszystkim nie byłem w najlepszej formie przed wyścigiem. Dwa dni przed startem na szyi wyskoczył mi wrzód, który praktycznie uniemożliwiał ruchy głową. Dlatego na niektórych zdjęciach widać powiewające wokół mojej głowy bandaże. Ogólnie byłem przygnębiony i obolały. Dopiero gdy jeden z przyjaciół uraczył mnie pełną szklanką wybornej brandy z odrobiną mleka poczułem nagły przypływ energii i prawdziwie ducha walki.
Przed wyścigiem włożyłem do kieszeni cztery zapasowe świece i klucz, wiedząc jak często trzeba je wymieniać w moim motocyklu. Dobrze zrobiłem, bo metę minąłem na ostatniej z nich. Oczywiście w czasie wyścigu złapałem też gumę. Stało się to przy prędkości ok. 60 mil na godz. Jeździło się wtedy z zapasowymi dętkami przewieszonymi przez ramię, jednak wymiana dętki w moim Nortonie była bardzo utrudniona ze względu na brak centralnego podnóżka.
Chyba najbardziej ekscytującym momentem wyścigu – tak myślę – była chwila, kiedy musiałem zdecydować: czy zatrzymać się i być może przegrać wyścig, czy przejechać przez ścianę ognia rozciągającego się w poprzek drogi na zakręcie zwanym Łokieć Diabła, którą spowodował przewrócony motocykl jakiegoś zawodnika. Chłopiec z obsługi starał się mnie zatrzymać wymachując flagą. Najgorsze było to, że w gęstym czarnym dymie nie było widać gdzie leży motocykl. Zdecydowałem się jednak przejechać. Do końca życia nie zapomnę gorąca płomieni na twarzy i duszącego czarnego dymu w płucach. Tak… TT 1907 był bez wątpienia najbardziej wyczerpującym wyścigiem tego roku.”
Po zakończonym wyścigu Rem podał w raporcie, że musiał zatrzymać się na trasie wyścigu 10 razy:
Dwa razy by wymienić świece zapłonowe, raz by wymienić dętkę, raz by przydrutować z powrotem na miejsce błotnik, raz by naprawić przesuniętą dźwignię iskrownika, raz by odszukać zgubioną pompkę aby zameldować się na mecie z kompletnym wyposażeniem i kila razy by poprawić poluzowany pasek napędowy.
Rem Fowler najprawdopodobniej został też adresatem pierwszego w historii wyścigów motocyklowych „Pit Signal”. W jego Nortonie olej znajdował się w oddzielnym pojemniku a smarowanie silnika odbywało się za pomocą ręcznej pompki, którą od czasu do czasu należało uruchamiać w czasie jazdy. Ponieważ jak wiadomo, każdy silnik lepiej pracuje gdy jest dobrze smarowany – „Pa” Norton („Dziadek” Norton – tak nazywali ówcześni motocykliści Jamesa Lansdowna Nortona – założyciela fabryki Norton) nagryzmolił wielkimi literami na kawałku deski „OIL” i przy każdym okrążeniu wystawiał ją mijającemu ich Fowlerowi, by ten nie zapomniał o istnieniu ręcznego systemu smarowania w swoim motocyklu.
Zwycięski Norton ważył 182 funty, wyposażony był w widlasty 45-stopniowy silnik Peugeota ze zmianami w konstrukcji zaworów wydechowych dokonanymi przez „Pa” Nortona. Zapłon był firmy Bosch. Magneto napędzane łańcuchem przez zębatkę z wału korbowego. Układ napędowy w wersji produkcyjnej był schowany w eleganckiej aluminiowej pokrywie, ale w wersji wyscigowej wszystko było na wierzchu. Magneto było przymocowane do przedniej pionowej rury ramy i osłonięte solidnym skórzanym chlapaczem.
Fragmenty artykułu z TT Special 9.6.1982

Źródło:
http://www.mcb.net/ttmuseum/Page%20pics/1907fowler.html
wikipedia

Zdjecia:
www.bbc.co.uk
www.telegraph.co.uk

Możliwość komentowania jest wyłączona.