WSZYSCY JESTEŚMY Z JEDNEJ GLINY Rozmowa z policjantami z patrolu motocyklowego

29.06.2008

Moimi rozmówcami są:
Krzysztof i Artur z Torunia. Ten pierwszy od 10 lat w Policji, drugi służy już od 14.

Wojkop: Może to tylko moje subiektywne wrażanie, ale zdaje mi się, że policjanci-motocykliści to sami dowcipni ludzie. Ile razy mnie nie zatrzymano, nigdy nie zaczynano rozmowy od meritum. Najpierw jakieś dowcipne pytanie- zagadka albo próba skomentowania mojego „grzechu” na wesoło…
Czy dostajecie takie instrukcje postępowania z kierowcami na szkoleniach, czy to wasza wspólna cecha?

Krzysztof: To tylko i wyłącznie zależy od człowieka i okoliczności zatrzymania. Nie dostajemy żadnych instrukcji na ten temat. Mamy swoje wytyczne od przełożonych, które mówią kiedy możemy pozwolić sobie jedynie na pouczenie kierowcy. Ale jesteśmy tylko ludźmi i jak każdy – też możemy mieć zły dzień i gorsze samopoczucie…

Wojkop: Może ta różnica usposobienia leży pomiędzy policjantami z radiowozów a na motocyklach?

Artur: Nie, nie… nie wiem jak gdzie indziej, ale u nas nie ma rozróżnienia na „motocyklistów” i „radiowozowców”. Mamy co prawda przypisane do siebie motocykle, ale czy wyjedziemy na nich na patrol czy użyjemy samochodów – to już my decydujemy zależnie od warunków służby i samopoczucia danego dnia.

Wojkop: Czy prywatnie posiadacie motocykle i jeździcie na nich?

Krzysztof: Zarówno w moim życiu jak i kolegi przewinęło się trochę motocykli i pewnie jeszcze kilka się przewinie. W tej chwili to właściwie nic ciekawego w garażu nie stoi, jedynie MZ-tka 251, wcześniej miałem Bandita… ale teraz MZ mi w zupełności wystarcza, miłe uzupełnienie po pracy…

Artur: Ja swoją motocyklową przygodę zacząłem w wieku 14 lat, kiedy ojciec przywiózł z NRD motorower Simson…, potem przesiadłem się na ETZ 250 i CZ Cross, ostatnio była Yamaha 1100.

Krzysztof: Iiii tam…. ja w tym wieku zaczynałem od razu od CZ 350, którą jeździłem po podwórku…

Wojkop: … i na pewno już wtedy marzyliście by zostać policjantami na motocyklach. A co trzeba umieć by dostać się w wasze szeregi?

Artur: W zasadzie to jest tak, że każdy kandydat na policjanta „drogówki” musi posiadać prawo jazdy kat. A i ubiegając się o służbę powinien liczyć się z tym, że może ją pełnić nie tylko radiowozem ale i motocyklem. Po przyjęciu przechodzimy specjalny kurs doskonalenia jazdy motocyklem ciężkim. Na ogół młodzi policjanci dostają na początku służby motocykle o mniejszej pojemności i masie, aby mogli zdobyć obycie w jeździe jednośladem…

Wojkop: … a jak wygląda taki kurs doskonalenia jazdy ciężkim motocyklem i na czym to polega?

Artur: Taki kurs trwa miesiąc czasu i jest bardzo intensywny i wyczerpujący. Całe dnie spędzamy na motocyklach z przerwami jedynie na posiłki. Pierwsze dwa tygodnie to nic innego jak wyczerpujące treningi na torze motocrossowym… i są na prawdę ciężkie. Te treningi niczym w zasadzie się nie różnią od tych – jakie przechodzą wyczynowi zawodnicy. Mamy do dyspozycji wyczynowe motocykle torowe. Po tych dwóch tygodniach ledwo zipaliśmy, ale śmiało powiem, że jest to najlepsza szkoła jazdy jaką można dostać w życiu. Nie zastąpi tego żaden tor asfaltowy. Nawyki i umiejętności jakie stamtąd wynieśliśmy są nie do przecenienia. Po tych dwóch tygodniach przesiadamy się już na ciężkie motocykle szosowe.

Krzysztof: Na początku wydaje się, że motocykl szosowy to dwa różne światy w porównaniu z motocrossem, ale to się łączy i to bardzo. Szkoła jazdy zdobyta w terenie świetnie procentuje na szosie. Moim zdaniem każdy młody chłopak powinien zaczynać naukę jazdy motocyklem właśnie od motocrossu…

Wojkop: A powiedzcie – jadąc służbowo, pozdrawiacie motocyklistów na drodze?

(Obaj zgodnie): Tak… jasne, że tak.

Wojkop: A przejeżdżający motocykliści też was pozdrawiają?

(Znów jednocześnie): Tak… i zawsze im odpowiadamy.

Wojkop: ?Ostatnio głośno się zrobiło na temat ciężkich motocykli pościgowych typu BMW K-100 w „cywilnych barwach” wyposażonych w video-radary…

Artur: Niewiele możemy ci powiedzieć na ten temat, ponieważ nasza komenda jeszcze nie posiada takich motocykli i nic nie słychać o tym, że mamy je mieć…

Wojkop: Ciekawi mnie tylko jedna rzecz: czy te motocykle są wykorzystywane jedynie do rejestrowania wyłącznie wykroczeń motocyklistów, czy chociaż jeden dzień w tygodniu można by je przeznaczyć do dokumentowania chamskich i niebezpiecznych zachowań kierowców „puszek” wobec motocyklistów.

Krzysztof: Niestety, my jeszcze nie dorobiliśmy się takich motocykli…

Wojkop: Ja uważam, że w Policji jest za mało motocykli, zresztą nie tylko w Policji, np. w Pogotowiu Ratunkowym w Toruniu na pewno przydałby się choćby tylko jeden ratownik medyczny na motocyklu – tak jak w każdym większym mieście… Gdyby rok temu w Chodlu na blokadzie stał motocyklista – kto wie czy ten pościg nie skończyłby się inaczej i nie uniknięto by tragedii…

Artur: Posłuchaj, rozmawiamy z tobą jako policjant – Krzysiek i policjant – Artur. Nie zależy ci przecież na wywiadzie z anonimowymi motocyklistami Arturem i Krzyśkiem, bo wtedy wziąłbyś do wywiadu swoich kolegów i nie szukałbyś kontaktu z nami. Każdy policjant jest tylko człowiekiem i jak każdy człowiek ma swoje poglądy na życie czy polityczne , ale pomyśl co by było, gdyby każdy z nas w postępowaniu z zatrzymanymi kierowcami kierowałby się swoim widzimisię? Jako policjanci nie będziemy komentować hipotetycznych sytuacji, przy których nie uczestniczymy, lub wydawać sądów w sprawach, które znamy wyłącznie z mediów lub relacji osób trzecich. Nasza praca to służba wobec prawa. Stoimy na straży przepisów, które dotyczą wszystkich i mamy obowiązek postępować zgodnie z poleceniami. Nasze prywatne komentarze mają tu niewielkie znaczenie, nie większe niż twoje czy kogokolwiek innego.

Wojkop: No to porozmawiajmy o konkretnej sytuacji; jazda na motocyklu pomiędzy kolumnami samochodów stojących w korku, czy pod sygnalizacją świetlną – wolno tak, czy nie?

Artur: Jeśli jest to omijanie stojących samochodów i nie przekraczasz przy tym linii ciągłej – to wolno…

Krzysztof: …inaczej to już wygląda gdy pojazdy są w ruchu…

Wojkop: A czy nie należy się kara takiemu skurczybykowi, który specjalnie jeszcze drzwi otworzy i trzyma otwarte bym nie mógł przejechać lub specjalnie podjeżdża do osi jezdni…

Artur: Szczerze mówiąc mnie nigdy taka sytuacja nie spotkała, jednak wykonując taki manewr musisz pamiętać, że kierowca siedzący tyłem do ciebie w nieruchomej kolumnie samochodów może się nie spodziewać tego, że ktoś nagle przejedzie koło niego – zwłaszcza, że niektórzy z was podjeżdżają do świateł o wiele za szybko – a on akurat musi otworzyć drzwi.

Krzysztof: Powiedzmy sobie jasno: wybierając do jazdy motocykl a nie samochód dokonujesz świadomego wyboru. Zdajesz sobie sprawę, że motocykl mniej cię ochroni w przypadku nagłego kontaktu z innym pojazdem. Nie oszukujmy się, motocykl dostarcza więcej adrenaliny niż samochód i po to na niego wsiadamy. Decydując się na takie manewry to my bierzemy odpowiedzialność za siebie i za to co się stanie za chwilę. Jeśli decydujesz się na dwa koła to miej świadomość, że może dojść do bezpośredniego kontaktu: twoje ciało – karoseria samochodu, drzewo lub inna przeszkoda. Proponuję nie pytać na ile można na ile nie można wjeżdżać pomiędzy dwie kolumny samochodów, tylko unikać wszelkiego typu sytuacji, które mogą zaskoczyć innych kierowców lub sprawić ich nieprzewidziane zachowanie.

Artur: Dajmy na to jest sytuacja, że kierowca włącza się do ruchu z podporządkowanej drogi. Widzi w oddali pojedyncze światło – pewnie motocykl, pomyśli – ale wjeżdża na drogę bo nie przypuszcza, że motocykl nie jedzie 50, tylko 85 km/h. i więcej. Dochodzi do tragedii, kierowca samochodu jest jej sprawcą, ale kto tu jest tak naprawdę winny??

Wojkop: Co was najbardziej przeraża lub denerwuje w zachowaniu polskich motocyklistów?

Artur: Kompletny brak wyobraźni i odpowiedzialności u młodych motocyklistów.

Krzysztof: Przy tym fatalny poziom techniki jazdy. Wielu wypadków można by uniknąć gdyby motocyklista miał choć średni poziom umiejętności jazdy.

Artur: Obecne pokolenie motocyklistów – to pokolenie, które nie znało w latach młodzieńczych czegoś takiego jak motorower. Pamiętasz swoje młode lata? Zaczynałeś na pewno przygodę z jednośladem od motorowerów. Bardzo mnie cieszy, że obecnie na drogach coraz więcej widzi się młodych chłopaków na skuterach. Oni na pewno będą o wiele lepiej przygotowani do jazdy motocyklem. Wcześniej był taki okres, że motorowery prawie znikły z naszych ulic. Teraz ludzie, którzy wyrośli w tamtych latach siadają od razu na 170 – konne motocykle i wyjeżdżają na drogę.

wojkop: Kto waszym zdaniem sprawia większe zagrożenie na naszych drogach: młody „streetfighter ” na motocyklu czy kierowca „kapelusznik”? Wiecie kogo mam na myśli mówiąc „kapelusznik”?

Artur: Tak, tak… niedzielny kierowca w kapeluszu, w zimie jeszcze w zapiętym pod szyję kożuszku (śmiech)… Jak widzisz przyjechaliśmy do ciebie na motocyklach i w drodze tutaj mieliśmy niemiłą przygodę z takim „niedzielnym” kierowcą – tym razem z kobietą: nagle bez wyraźnej przyczyny przejeżdżając przez skrzyżowanie na zielonym świetle zahamowała z całej siły i stanęła; zobaczyła kątem oka znak „ustąp pierwszeństwa” i zaczęła mieć wątpliwości czy ważniejszy jest znak czy sygnalizacja świetlna. My jechaliśmy za nią… awaryjne hamowanie, Krzysiek zatrzymał się na lewo od niej, ja na prawo. Obaj trochę się zdenerwowali, ale cóż., życie… Na pewno jedni i drudzy są na drodze tak samo niebezpieczni niczym odbezpieczony granat…

Krzysiek: Nasze oceny motocyklistów biorą się też stąd, że – niestety – co jakiś czas musimy być świadkami wypadków śmiertelnych motocyklistów i to z różnych powodów. Często motocyklista ginie tylko dlatego, że wiedział jedynie jak się szybko wchodzi w zakręty, a nie umiał z nich wychodzić…

Artur: …albo, że drzewo nie chciało się odsunąć…

Krzysiek: Następnego dnia widzimy innego delikwenta jeszcze żywego, ale robiącego dokładnie to samo co tamten już nieżyjący… trudno temu tak pobłażać…

Wojkop: Zdarza się, że motocyklista nie zatrzymuje się do kontroli?

Artur: Bywa…

Wojkop: Zdarzały się wam pościgi?

Krzysztof: Tak.

Wojkop: Z jakim skutkiem?

Krzysztof: Wszystkie w jakich brałem udział były skuteczne.

Wojkop: Mógłbyś je bliżej opisać?

Krzysztof: A po co o tym pisać?…

Wojkop: Coraz głośniej mówi się o dostosowaniu przepisów bezpieczeństwa dotyczących motocyklistów do obecnych warunków. Mam na myśli wprowadzenie – wzorem Niemiec – ograniczeń mocy dla początkujących motocyklistów, obowiązkowe kamizelki itp. Co o tym sądzicie.

Artur: To ograniczenie pojemności czy mocy dla początkujących miałoby sens… Chociaż – powtórzę z uporem, że najlepsza byłaby nauka jazdy na crossie lub w terenie. Nic tak nie wyrobi prawidłowych nawyków w ekstremalnych sytuacjach jak jazda po grząskim terenie, piaszczystej drodze… potem nie są już tak straszne mokre czy oblodzone nawierzchnie, śliskie pasy czy nagłe hamowanie lub skręty.

Wojkop: Tu pełna zgoda, ale pomysł z obowiązkowymi kamizelkami uważam za kretyński…

Krzysztof: Faktycznie, kamizelka przy prędkości ponad 90 km/h nie zawsze się sprawdza… wiesz – równie dobrze można się zastanawiać jaki jest sens jeździć w kasku, jeśli widzisz kask po wypadku przecięty równo na pół (wraz z zawartością) jakimś metalowym słupkiem…
Tak naprawdę to najlepsze przepisy, kaski, ochraniacze… nic nie ochroni zdrowia i życia motocyklisty tak dobrze jak jego odpowiedzialność i rozsądek. To jest najbardziej potrzebne motocykliście – a dopiero potem przepisy, kamizelki i cała reszta… Zresztą już o tym mówiliśmy….

Wojkop: Czy macie własne kluby motocyklowe na wzór tych „cywilnych” z własnym prezesem, statutem itp?

Artur: Tu w Toruniu nic takiego nie ma. Nikt z nas nie słyszał o czymś takim.

Wojkop: A jeździcie może na otwarte zloty motocyklowe?

Krzysztof: Kiedyś, jeszcze jak miałem „Bandita”, zdarzyło mi się parę razy. Jednak teraz wolę wsiąść na moją MZ-tkę i zrobić sobie spokojny samotny spacerek.

Artur:W tej chwili jestem bez prywatnego motocykla, ale „po pracy” preferuję wyjazd w teren lub tor motocrossowy. To mi dostarcza całkiem innego rodzaju wrażeń. Mogę tam odreagować sytuacje jakie napotykam w mieście. Po tygodniu służby na motocyklu całkiem inaczej patrzy się na „śmiganie” po mieście. Zaczynam teraz rozumieć tych , którzy trzymają motocykl tylko po to, by od czasu do czasu załadować go na przyczepkę i pojechać na tor do Poznania czy motocrossowy…
Pamiętaj, że nasza praca polega nie tylko na „dzidowaniu” motocyklem po mieście. W ciągu dnia trzeba kilkadziesiąt razy postawić na nóżki i zestawić 250 kg… W lecie po ośmiu godzinach pracy na motocyklu w ruchu miejskim, po przetarciu twarzy na chusteczce pozostaje czarna maź. Nie zawsze da się poczuć wiatr we włosach w naszym fachu.

Wojkop: Po kilku latach takiej pracy można się wyleczyć z miłości do motocykli?

Krzysztof: To nie my! Nieraz z Arturem przed pracą patrzyliśmy rano na termometry: jest minus dwa, ale prognozy mówią, że w ciągu dnia będzie dwanaście-piętnaście stopni, jedno porozumiewawcze spojrzenie i wiemy – idziemy po motocykle! Deszcz też by nas nie odstraszał, jednak w czasie deszczu nie da się skutecznie przeprowadzać wszystkich czynności operacyjnych. Trudno jest sporządzać notatkę na deszczu, czy przeglądać czyjeś dokumenty. To wszystko by zaraz zamokło…

Artur: Z Krzyśkiem zaczynamy służbę na motocyklach już w marcu…

Wojkop: Ile rocznie przejeżdżacie kilometrów na służbowych motocyklach?

Artur: Od 8000 do 10 000 kilometrów.

Wojkop: Na jakich motocyklach?

Artur: Obecnie Yamaha XJ 900, ale zdarzało się nam jeździć na „Fazerach”.

Wojkop: Rasujecie jakoś specjalnie te motocykle?

Artur: Nie. Przychodzą bezpośrednio z fabryki już w wersji policyjnej. Do dwóch motocykli mieścimy dokładnie to samo wyposażenie jakie mamy w samochodzie.

Wojkop: Jaką ocenę byście wystawili XJ-cie. Bo tak porównując na przykład z amerykańskimi motocyklami policyjnymi to wyglądają jakoś tak skromnie…

Artur: Bardzo dobrą! Ten motocykl właściwie nadaje się do wszystkiego. Przy tym konstrukcja nie do zdarcia. Kiedyś, na początku służby , miałem okazję przetestować Kawasaki 1000 „Police” i powiem szczerze, że ten motocykl to się nadawał jedynie do asysty honorowej. Może na amerykańskich autostradach bez zakrętów to on się sprawdzał, ale nie u nas. Manewrowało się nim jak barką z piaskiem na Wiśle… po prostu niebo a ziemia w porównaniu z XJ 900. Jeśli chodzi o „Fazery” 600 – to po ośmiu godzinach spędzonych na motocyklu o wiele lepiej się czuję schodząc z XJ niż z Fazera. XJ po prostu pasuje jak szyty na miarę.

Wojkop: Zwłaszcza, że rosłe z was chłopy. Przyznam szczerze, że na początku trochę nieswojo się poczułem stojąc miedzy wami. Czy obowiązuje was jakiś limit wzrostu? Poniżej 185 cm nie przyjmują?

Krzysztof: Nie, to absolutnie przypadek, że się tak dobraliśmy wzrostem (śmiech). Zresztą Artur mnie opuszcza, już nie będziemy w pracy tworzyć pary. Zdradził motocykl dla biurka! (Śmiech). Jednak wykorzystuje każdą okazję by jeszcze pojeździć. Dziś robiliśmy asystę koledze, który brał ślub i Artur nie wytrzymał – wskoczył na motocykl…

Wojkop: Czy jest jakaś górna granica wieku, do kiedy wolno wam pełnić służbę na motocyklu.

Artur: W zasadzie nie ma. Powyżej 40 roku życia zainteresowany musi złożyć na piśmie chęć dalszego pełnienia służby na motocyklu. Jeśli policjant czuje się na siłach, może pracować na motocyklu aż do emerytury.

Wojkop: Rozumiem, że wy do emerytury?…

Krzysiek: … i jeszcze dłużej! Może na emeryturze będzie dopiero czas i sposobność by tak pojeździć tylko dla przyjemności?… mamy jeszcze z Arturem kilka planów…

Artur: … taak… zrobić wreszcie jakąś podróż życia… może gdzieś daleko na wschód, albo północ… Przez te kilkanaście lat pracy na motocyklach jest nas kilku dotartych kumpli. Może tak kiedyś damy żonom od nas odpocząć, niech zostaną w domach, a my zabierzemy namioty i w drogę….

Wojkop: Uważacie, że motocykle są nie dla kobiet?

Artur: Są wyjątki. Mamy w Chełmnie koleżankę z pracy. Prywatnie jeździ na motocyklu i to całkiem ostro. Jednak, nie wierzę, że jazda jako „plecak” sprawia na dłuższą metę jakąś przyjemność… Zawsze mówię żonie, że prawdziwe motocykle są jednomiejscowe…

Wojkop: Bardzo dziękuję za rozmowę!

Możliwość komentowania jest wyłączona.