Jawa 350 Café Racer

Po pewnym czasie znowu zapragnąłem nabyć jakiegoś klasyka rodzimej produkcji, tym razem Jawę 350 a właściwie tylko jego część, mianowicie ramę i silnik. Plan przeróbki miałem już przygotowany w głowie jeszcze przed kupnem motocykla. Jest ciągle jeszcze dostępny a przy tym cenny materiał na weterana. Niektóre starsze egzemplarze są prawdziwymi okazami.
swoją Jawę 350 przywiozłem w kartonach. Pierwotnie Jawa 350 model 634 (1980) kupiony jako model 630. Taka domowa przeróbka. W istocie był to model 632. Co prawda paru części brakowało, ale poza tym wszystko było sprawne i nadawało się do użytku. Najpierw wziąłem się za ramę. kilka drobnych poprawek, głównie próbowałem ją odchudzić. Silnik wystarczyło tylko wyregulować, wymienić jeden tłok, świece i prądnicę. Po jakimś czasie skusiłem się na nowy gaźnik, ale okazało się, że starsze są lepsze. Przednie zawieszenie przeszło prostowanie i zostało skrócone wraz z przednimi sprężynami. Skrócone zostały też wydechy, które teraz kończyły się na wysokości cofniętych podnóżków. Obniżona kierownica, wydłużony zbiornik paliwa, niskie siodło z zadupkiem i parę innych drobiazgów – to konieczne przeróbki, o których nie muszę nawet wspominać. Praca posuwała się szybko i po miesiącu motocykl był z grubsza poskładany. Przez zimę przybyło mu jeszcze oświetlenie itp.
Na wiosnę wybrałem się w pierwszą podróż. Po usunięciu pierwszych problemów, zwłaszcza z odpaleniem i gaźnikiem, później palił „na dotyk”. Próba szybkości też wypadła pomyślnie. Większa dysza, otwarte ssanie, zimniejsze świece, zębatka przednia „19” i położenie się na baku dały w sumie 130 km/h (Przy czym nie była to pełna predkość. Motocykl cały czas przyśpieszał, ale zbliżał się zakręt). Jechało się w miarę wygodnie, ale po pół godzinie musiałem przyznać, że mam już dość – zwłaszcza trzymania kierownicy. Nagle przy szybkich nawrotach tylko koło zaczęło sprawiać problemy. Luzy w tylnym widelcu były znaczne, co powodowało nieprzyjemne sytuacje przy wysokich prędkościach gdy motocykl zaczynał pływać tak że nie wystarczała mu szerokość jezdni. Po pewnym czasie się z tym uporałem. Jawa miała więcej mankamentów. Ciągle problemem pozostawała jej waga, chociaż wcześniej starałem się jak mogłem odchudzić ze zbędnych elementów, Okazało się też, że geometria ramy nie jest idealna. Najgorsze było jednak to, że jazda zaczęła mnie powoli nudzić…

Przyszły wyścigi na szczyt Pyzinskiej góry. Pod górę sprawowała się dobrze, ale przy zjeździe na dół traciła sterowność. Nie dało się utrzymać toru jazdy. Taka jazda zaczynała być ryzykowna. Niestety, Jawa 350 nigdy nie będzie prawdziwym cafe racerem. W duchu prosi się o nową lżejszą ramę, radykalne ulepszenia silnika, właściwie nowy silnik… Jawa 350 nadaje się do spokojnej podróży w równym tempie, tylko bez żadnych ostrych zakrętów a opóźnione hamowanie to już w ogóle nie dla niej.

I tak po roku nasze drogi się rozeszły. Jednak widok oryginalnej chromowanej Jawy 350 model 634 ucieszy każde oko. Może sobie jeszcze kiedyś taką sprawię ;).

autor: caferacer175
(Iwan z Bratysławy)

Podziękowania dla Grześka za podesłania linka źródłowego a dla Krzycha_MZ za podesłanie słownika 🙂

Źródło:
http://motoride.sk/?ID=1914

Możliwość komentowania jest wyłączona.