Junak czyli Cap

This could be heaven, this could be hell..
Jak powstał CAP

Kiedyś był to standardowy Junak M10 ; według papieru wyprodukowany w 1964 roku (dowód wydany w 1984, wg strony wyprodukowany w 1962, silnik wcześniejszy )

2005

Po jakimś czasie ; nie doszedłem tak daleko w jego historii kupił go mój kumpel zwany Żulem. Odkupiłem go od niego w takim stanie (fot. obok) .Piękny, czarny i głośny, długi (ok.130 cm) przód (zawieszenie z Jawy), tłok z poloneza, alternator też, lampa przednia CZ aluminiowa, kierunki z Jawy /CZ, tylna lampa z WSK, lusterko jak to się ładnie mówi aftermarket. Przez półtora roku po zakupie było nam dobrze- bez większych wstrząsów układała się współpraca-ja tankowałem, dolewałem olej, a on jeździł i to dobrze . Przykładem jest wyjazd do Kielc- 180 km w jedną stronę – bez problemów, spalanie 3,5 l /100 km, przelotowa 90/100 km/h. W trakcie jazdy z powrotem pierwsza poważna awaria; rozpadł się przyspieszacz. W warunkach polowych został naprawiony. W trakcie użytkowania Capa w postaci Hoppera nie miałem poważniejszych awarii, pomijając dwukrotne rozpadnięcie się ( dosłownie) tylnego koła. Koniec istnienia Capa zapoczątkował wypadek.
Buc we Fiacie 125p; na ulicy Wielickiej w Krakowie potrącił mnie czego efektem było skrzywienie zawieszenia, podnóżków, lusterka i ramy. Po dojechaniu do pracy, naprostowałem co mogłem, ponaprawiałem i jeździłem dalej, jednak coś mi nie pasowało. Po zdjęciu zbiornika i opasek gumowych okazało się, że rama była pod bakiem przecięta i zespawana- OK w ten sposób się gnie ramę. Z pewnym zastrzeżeniem-spaw był krzywy- w bok i w dół-co powodowało walenie się motocykla w bok. Jakoś to przeżyłem, chociaż jazda z krzywą ramą, 130 centymetrowym krzywym zawieszeniem byłą niezłą walką. Na którym ognisku Mały powiedział, że ma zawieszenie do Kawasaki KZ 750 i mi go sprzeda. Na razie nie wyraziłem entuzjazmu bo Cap jeździł dobrze. Jednak bezpieczeństwo i nowa wizja Junaka byłą silniejsza, zacząłem budować od nowa




2006



Podstawowy kształt przybrał w tym roku. Nowa rama- podstawą była „nowa używanar” rama Junaka. Dołożyłem do niej spacerówki wycięte ze starej ramy (przez tydzień wychodziłem z garażu siwy od szpachli), obniżyłem trochę tył ramy tak aby pasował do błotnika i koła 15. Kolejnym ważnym elementem było przednie zawieszenie- Kawasaki KZ 750, olejowo powietrzne, pompowane, dwie tarcze, przewody w stalowym oplocie, koło odlewane z aluminium, 19 cali; koszt całkowity 280 zł. Reszta to rzeźba- przedni błotnik to przerobiona MZ 150, lampa WSK bez licznik i uchwytów na ruszyr1; ( kolejny tydzień szpachlowania), kierownica stara poszerzana CZ (chyba), licznik był z Trabanta (duży i w obudowie ze stali nierdzewnej), zbiornik Junak bez kratki (tylko trzy dni szpachlowania), o silniku nie pisze na razie, siedzenie wzięte od kumpla z jego Junaka, filtr powietrza z MZ (przerobiony, dospawana rura doprowadzająca powietrze do gaźnika, kratka zabezpieczająca z AVO, ramka na kratkę z nierdzewki) , po drugiej stronie z blachy wygięta owalna puszka na akumulator, tylny błotnik przerobiony ze starego (skrócony, zrobione podcięcia na amortyzatory) do tego doszła jeszcze mała klasyczna tylna lampka z allegro, alternator dalej z Poloneza (wypolerowany), tłumik typu „lunetar” ( resztki z tłumika z CZ)
Tak zbudowany jeździł trochę,(nie miałem czasu a wakacje leciały) niecały 1000 kilometrów po czym klasycznie zatarł się wał, usłyszałem walenie jakby młotkiem po czym stanął. I stał.


Remont – 2006/2007

Po rozebraniu silnika okazało się: wał zatarty, zawory latają po prowadnicach jak świński ryj po korycie, ogólnie luzy i zużycie. Rozebranie silnika to dwie godziny, złożenie zajęło ponad pół roku. Po wywaleniu silnika z ramy zaczęło się projektowanie zmian. Silnik miał być zrobiony dobrze „został oddany w ręce rfachowcar”, resztą zająłem się sam. Gość wziął silnik i powiedział, że zrobi.
Po półroku budowania podwozia jadę do gościa, żeby odebrać silnik. Po moim przyjeździe facet wyciąga zregenerowany wał i tłok z cylindrem po szlifie. Reszta części została w tym samym pudełku co przywiozłem. Wziąłem od niego te wszystkie klamoty i zaczęła się naprawa własnym sumptem i własnymi rękoma. W głowicy znalazły się nowe zawory od Parandowskich, kształt został poprawiony i wypolerowane na lustro (komentarz kumpla: „Chciałbym żeby chromy w mojej Jawie świeciły się jak Twoje zaworyr” ;), prowadnice wykonane z brązu BA 1044 tak jak fabryka nakazała, kanały ssący i wydechowy zostały wypolerowane i lekko poprawiłem kształt. Szlif był zrobiony, tłok ALMOT, pierścienie od p. Krystyny Derdy, cylinder z zewnątrz umyty i pomalowany farba żaroodporną. Przy rozwiercaniu prowadnic pod zawory udało mi się złamać rozwiertak.
Rozrząd – oryginalne koła już nie nadawały się do niczego, do tej pory leżą gdzieś w garażu. Ośki kół rozrządu poddane zostały przeszlifowaniu, i założyłem kołki ustalające je w pozycji fabrycznej. Nie nowe ale dobre; koła rozrządu pochodziły z allegro, stan „szału ni ma”, ale i tak lepsze od tych, które miałem. Problem był, bo tokarz nie porobił faz na tulejkach i po złożeniu rozrząd stał, dopiero konsultacja u starego fachmana przyniosła efekt w postaci działającego rozrządu. Skrzynia – jak to w Junaku nie do zniszczenia – nowe łożyska i tyle. Sprzęgło to samo-gra i bucy- zalane olejem ATF
Alternator zakupiony za pół litra wywaru z kartofla, z Citroena Ami 8- najpierw był problem ze zidentyfikowaniem pochodzenia, a potem z dobraniem regulatora napięcia. W końcu po około miesiącu grzebania po Internecie doszedłem do tego, że w Andrychowie jest firma BENDIX ( < http://www.bendiks.andrychow.pl/> ), która zajmuje się takimi sprawami. Zamówiłem, zakupiłem, założyłem, całe 70 zeta. Dodatkowym problemem był brak wyjścia w alternatorze na kontrolkę ładowania, w warsztacie powiedzieli: r Jaaa, panie to ze starego francuza, one miały woltomierzer1;. Zacząłem szukać woltomierza w zakresie 9-15 V odpornego na wodę, wstrząsy i w ogóle do zamontowania w motocyklu na wierzchu. Już byłem zdecydowany zakupić woltomierz samolotowy za 120 zeta gdy na allegro znalazłem cudo-za 35 zeta dokładnie to czego potrzebowałem.
Kierownica- za kolejne pół litra wywaru z ziemniaka kupiłem od kolejnego kumpla prosty kawałek rury ze stali nierdzewnej fi 21, za ćwiartkę znajomy tokarz/frezarz zrobił z niej kierownice.
Osprzęt kierownicy to przełączniki od MZ ETZ, pompa z Kawasaki, manetki od WSK(chyba) , lusterko ze złomu a uchwyt na klamkę sprzęgła to przerobiona stara Jawa.
Licznik chyba WSK albo WFM, obudowa z kubka ze stali nierdzewnej, uchwyt na kierownice sam nie wiem z czego, leżało w garażu i się przydało.
Kolejnym elementem zmienionym w trakcie remontu/budowy była puszka pod siedzenie, dorobiłem klapkę zamykaną oraz przerobiłem uchwyt na akumulator (stabilniejszy i mniej wstrząsów). Pierwszy zamek wytrzymał jakieś 800 km wstrząsów aby rozsypać się pod bramą. Kupiłem kolejny, też meblowy tyle, że konstrukcyjnie przypomina on ten z MZ.
Kierunkowskazy MZ, instalacja 12 V, kanapa zrobiona na zasadzie: „to nie ma być wygodne, to ma ładnie wyglądać” pasażerka czuje to i wypomina.

Docieranie i jazda po remoncie – 2007



Silnik spasowany był ciasno- na początku mieliśmy duże problemy z odpaleniem. 30 minut kopania non stop Jednak zagadał; pierwsze 500 kilometrów to powolna jazda z prędkością maksymalną 50 km/h, potem było już lepiej.
W chwili obecnej nakręciłem ok. 1700 kilometrów od remontu i kręcę nadal
Usterki : od wibracji rozwalił się zamek bocznej pokrywy, pękła szpilka mocująca silnik, kilka razy chwyciło tłok z powodu przegrzania. Poważniejszych problemów po drodze było kilka: w wyniku gleby parkingowej lekko wgiąłem zbiornik i złamałem końcówkę przewodu hamulcowego- oryginalny Lucas, zastąpiony został gumowym zamiennikiem, mimo to boli, kolejnym problemem było spalenie regulatora napięcia: pożyczyłem prostownik, miał zamienione końcówki, akumulator był odwrotnie naładowany, po założeniu nic nie działało a regler wydał z siebie dym i smród spalonej elektroniki. Jak zamiennik został użyty regulator elektroniczny z Fiata 125p- dział aż do spalenia z powodu spawania-musiało być jakieś przebicie z masy, obecnie jeździ na polonezowskim Do tego stał jakiś czas ponieważ odmówiło współpracy kółko napędzające przerywacz i przyspieszacz zapłonu.
Wartość tego motocykla powinna być mierzona w litrach wódki / piwa / spirytusu- taką walutą płaciłem za wykonie prac np. tokarskich, których nie byłem w stanie przeskoczyć z różnych powodów. W planach mam jeszcze zmianę wydechu, założenie sakw oraz ciągłą rozbudowę Capa.
Są z tym Junakiem pewne problemy, jak z każdym w trakcie docierania ( zarówno motocykla jaki i właściciela ). A o moim nastawianiu do tego motocykla niech mówi to zdjęcie:

Możliwość komentowania jest wyłączona.