WSK 125 Cafe Racer (B.F.A.S. – czyli Brakes Are For Pussys) by XSIONDZ

proj1
Przydługi wstęp (czyli THE PAST)

Stoję tu przed Wami. Do samograja wrzucam funcika…. Kafeteria zapełnia się gapiami a z głośników sączą się pierwsze nuty muzyki….Przygoda z nurtem C.F. zaczęła się tyleż przypadkowo co niespodziewanie. Postanowiłem, że musze mieć prawko na motor, a ponieważ ostatni mój kontakt ze spalinowym jednośladem pamiętał czasy studiów więc wraz z kolegą Gregiem (też uczestnikiem kursu) postanowiliśmy kupić WSKę i poćwiczyć przed pierwszą jazdą na kursie. Tak w ramach obniżenia współczynnika kompromitacji. Kupiliśmy więc gdzieś spod Włocławka WSKę „po wilidżowym remoncie” za jakieś 500 zł….i tak się zaczęło…:)
Kolega szybko kupił przepiękną Suzuki Volusię 800 a ja odkupiłem od niego padło, które po zrobieniu kilku (dosłownie) kółek na parkingu odmówiło posłuszeństwa bryzgając ze wszystkich możliwych miejsc olejem, prychając i gasnąc tyleż namiętnie co irytująco. No ale to był w końcu mój pierwszy, własny motor! Gdzieś tam w głowie biłem się z myślami…sprzedać, złomować a może coś z niej jednak będzie. Wygrała (jak się domyślacie) ostatnia opcja. Tu małe wtrącenie – przy okazji powiem, że wtedy o rockersach czy Cafe Racer’ach nie wiedziałem nic. Co innego choppery i cruisery tu moja orientacja była dość solidna. W głowie miałem już jakąś wizję renowacji i przypadkowo podzieliłem się nią z moim instruktorem jazdy (swoją drogą całkiem kompetentnym człowiekiem, któremu zawdzięczam dużą część motorowej „zajawki”).
proj2
Rysowałem właśnie na tablicy moją wizję WSKi (charakterystyczna dupka, wygięta kierownica) kiedy usłyszałem: „Ty chcesz z niej zrobić coś w rodzaju Cafe Racer’a”. Zmieszany (obraził mnie czy się naśmiewa?:) zanim dałem po pysku…:) podpytałem o co chodzi no i sam zacząłem głębić ten temat, szukając po różnych stronach poświęconych motorkom informacji. Szybko też w mojej głowie zaczęła się klarować ostateczna wizja WSKi było tylko małe „ale”. Motor był w fatalnym stanie. Pomalowany „z pędzla” pordzewiały, ze zmurszałymi oponami, chromami których błyszczące czasy motor miał już dawno za sobą, zdychającym silnikiem i uszkodzonym sprzęgłem (wchodziły tylko dwa biegi)….
Było źle…
002a

Tytułem wstępu było powyżej (czyli NOW)

O motoryzacji jako takie pojęcie (ogólne) mam. Jednak mimo prostej konstrukcji WSKa była dla mnie czarną magią… Zaczęło się więc od poszukiwania kompetentnego mechanika, który uszczelni silnik i do życia przywróci skrzynię biegów i sprzęgło. Znalazłem…w Toruniu – firmę zajmującą się profesjonalną renowacją oldtimerów (motorków). Po drugiej stronie miasta wprawdzie ale… co tam. Wpakowałem więc WSK do Sharana (przy okazji zmieściła się w całości) i oddałem ją w profesjonalne ręce.
Zaczęło się skromnie. Wyciągnęliśmy silnik i tu zaczęły się pierwsze schody…Garażowy remont („wykonany” przez poprzedniego właściciela) okazał się gwoździem do trumny … Wał korbowy uszkodzony, kartery w nienajlepszym stanie, rozciągnięty łańcuszek sprzęgła, łożyska wbite w karter chyba średniowiecznym nadziakiem, półksiężyc startera z wyłamanymi zębami, spalone tarczki sprzęgła itp…itd…Szybko wziąłem się jednak w garść. Rozebraliśmy WSKę na najdrobniejsze części. Części pogrupowaliśmy na nadające
się do użycia, nadające się do renowacji i te, które bezwzględnie trzeba było wymienić na nowe. Etapy naprawy w sumie przypadkowe ułożyły się jednak same.
016a
I) Zacząłem od kół. Najpierw rozcięte zostały stare, zmurszałe i nie nadające się już do użytku opony i dętki. Potem piaskowanie, nowe szprychy, centrowanie, podkład, malowanie proszkowe (czarny mat) osłona fartucha obręczy (Michelin), dętki wzmocnione (Michelin) i opony (MITAS – przód 3.25 tył 3.50). Kółka dostały też łożyska samosmarujące SKF. Błysnęło mi w oku kiedy zobaczyłem „efekt”. W ręku miałem więc kompletne koła…i resztę do zrobienia…ale zapał dużo większy niż na smętnym początku.

II) kolejny etap …to rama i wszystkie inne elementy zawieszeniowo – blacharskie (wahacz, osłony amortyzatorów, błotniki itp). I znowu piaskowanie, szlifowanie (ale bez przesady), podkład, malowanie proszkowe …coraz więcej elementów przechodziło ze skrzynek – „do zrobienia” do tych oznaczonych napisem „montaż”. Prawie codziennie coś do niej kupowałem. Lista zakupów szybko zrobiła się dość długa. Z ważniejszych elementów mogę wymienić:

WAŁ KORBOWY, ŁOŻYSKA, USZCZELNIACZE, USZCZELKI KPL, TARCZA SPRZĘGŁA X 3, SZPRYCHY KPL, ŁAŃCUSZEK SPRZĘGŁA, ŁANCUCH GŁÓWNY (wzmocniony), PASEK AKUMULATORA, TŁOK (kompletny), PODPORA, GUMY PODNÓŻKA X4, GUMA BIEGU, GUMA STARTERA, ŚWIECA, FAJKA ŚWIECY, PRZEŁĄCZIK KIER, PRZERYWACZ KIER, KIERUNKOWSKAZY, KOREK ZBIORNIKA, ZĘBATKA ZDAWCZA, ZĘBATKA TYLNA, ww. OPONY, ODBŁYŚNIK LAMPY PRZÓD, WYDECH KOMPLETNY (od ETZ 150), KLAMKI (sprzęgło, hamulec), LINKI (sprzęgło, hamulec), FILTR POWIETRZA, AKUMULATOR…a i to nie był koniec…
2
III) w końcu sezon 2010 zaczął chylić się ku końcowi (wrzesień) a motor nadal leżał w kartonach. Najbardziej martwił mnie brak Cafe Racer’owego siedzenia, baku i kierownicy. Czyli podstaw, podstaw:) Wkłady amortyzatorów wymagały ponownego chromowania (miały okrutne wżery i oczywiście żadną miarą nie dało się ich uszczelnić…Powybierałem więc wszystko co nadawało się do chromowania i zawiozłem do Bydgoszczy. Szlif, nikiel, chrom…i zarówno elementy amortyzatorów, nakrętka lampy i oryginalna kierownica lśniły jak nowe.
Mniej więcej w tym samym czasie… kupiłem oryginalną podstawę siedzenia i zacząłem prace nad tyłeczkiem WSKI. Stare siedzenie wykonane było z deski i dermy (nie nadawało się do niczego). Wyspawaliśmy (tu chylę czoła przed moim Tatą, który projekcik nadzoruje i pomaga kiedy tylko może) starej blachy siedzenia, oszlifowanie, no i kształtna dupcia wykonana z blachy wysokotłocznej 1,5 mm – kuta na zimno (tak…dokładnie tak). Potem szybkie przymiarki, finalne spawy, szlify i znowu – proszek czarny mat. Przynajmniej „coś” z C.F. ujrzało światło dzienne (w tym sezonie)
3
IV) do malowania (tym razem już nie proszkowego) trafił stary, oryginalny bak, osłona lampy przedniej i licznika. Odebrane od lakiernika …wyglądają, ba….są praktycznie nowe.

V) pomału też zaczął się montaż WSKi (październik/listopad). Mozolne składanie, nowa instalacja elektryczna. Zdjęcia, które widzicie to właśnie ten etap. W tym sezonie pozostanie oryginalna kierownica i bak. Wyglądam z niepokojem za okno … potrzebne mi jest kilka godzin z temp. najlepiej powyżej 10 stopni i suchymi drogami…Chciałbym ją jeszcze dosiąść przed odstawieniem do ciepłego garażu na zimowisko…:) ale pewnie dopiero po „independence day” uda się WSKę odpalić. Greg właściciel (pięknej, wspomnianej wyżej) Volusi obiecał mi towarzyszyć w dziewiczym rej….ups…wróć w dziewiczej drodze. Być może jednak będę musiał zadowolić się widokiem WSKi (ponownie) w przepastnym bagażniku Sharana:)
8
Zakończenie ale nie koniec (czyli...THE FUTURE)

I tak oto (rozglądam się po pustej kafeterii… płyta dobiega końca) zanudzając doszedłem do planów na przyszłość.
Gdzieś w kartonie leży nabyty niedawno bak od SHL, który kształtem bardziej niż oryginał pasuje do mojej wizji. Umówioną mam wizytę w firmie wykonującej orurowania do samochodów terenowych w kwestii wykonania na zamówienie kierownicy C.F. Do 17 b.m. powinienem mieć tapicerkę na siedzeniu. W wolnych chwilach odpalam Photoshop’a i myślę nad własnym logo Cafe Racer’a. Gdzieś tam mam pomysł na B.A.F.P, ładną kobietę w stylu Glamour, asa pik i wyścigowe flagi… Pożyjemy zobaczymy i przede wszystkim mam nadzieję, że spotkamy się gdzieś na drodze być może pod kawiarenką patrząc na przechodniów z charakterystyczną pogardą dla wzorów i norm a jak powiecie, że WSKa w moim wydaniu nie jest rockersową ekspresją to wyzywam na nierówny pojedynek. Obyście szli śladem zapachu mojego dwusuwa :) w szykanach i prostych.
Tekst i zdjęcia: Wojciech Górny

15 odpowiedzi na „WSK 125 Cafe Racer (B.F.A.S. – czyli Brakes Are For Pussys) by XSIONDZ

  1. seba440 pisze:

    Witam kolegę z Torunia. Powodzenia przy pracach :)
    Only WSK !!!

  2. czesław pisze:

    taa…
    „aż tak rozbudowanej samokrytyki nikt nie oczekiwał” ;)
    na kolejny stejdż już sobie poszukaj kolejnego, większego motóra. szybko będzie potrzebny…

    baj de łej…
    policja wyprzedaje yamaszki 250 takie jak w ośrodkach ruchu drogowego były do niedawna na egzaminach.
    stan rokujący, u nas w wojewódzkiej na przetargu szły po dwa tysie…a są z taką oldskulową owiewką ciągnącą się aż na nogi w stylu podobnym temu z milicyjnych mz.

    • xsiondz pisze:

      Cieszę się, że mogłem podzielić się z Wami swoimi pierwszymi bojami z WSK C.F.
      Czesław- piszesz, że Policja wyprzedaje 250-ki… Może wrzuć na forum jakieś bliższe info. Dobrze wspominam ten motorek a i baza pod C.F. może być ciekawa.

  3. Greg pisze:

    Podziwiam Twój zapał w dążeniu do odbuwoania a w sumie przebudowania tego Wojtka Sprzętu Kaskaderskiego :)
    Przed nami jeszcze wiele mil do przejechania ;)

  4. contraband pisze:

    RE-WE-LAC-JA

  5. xsiondz pisze:

    WSK Cafe Racer – prace na sezon 2010 zakończone. W niedziele (14.11.10) ma być w Piernikowie ładna pogoda. Większość bikerów sezon już zakończyła ale mam nadzieję na małe przegonienie motorka przed zimowaniem. Dźwięk silnika (ze zmienionym tłumikiem i filtrem stożkowym) jakby bardziej dojrzały, basowy. Działa elektryka (w tym kierunki) …. Nie odmówię sobie przyjemności… nie odmówię … chyba, że wichura zmiecie mnie z siedzenia:)

  6. Hubertus pisze:

    I pięknie; WSK dostanie „drugie życie”, lepsze i ciekawsze niż to pierwsze-kiedy służyła jako „najtańszy samobieżny środek transportu indywidualnego z przeznaczeniem dla klasy pracującej miast i wsi, ze wskazaniem na to drugie”. Teraz, jako sprzęt Rockersa będzie olewać system „z charakterystyczną pogardą dla wzorów i norm”. Piękne!

    Pozdrawiam serdecznie. Może w niedzielę pojadę do Torunia do roboty motocyklem? Wojtku, co Ty na to? Mały wyścig na Kościuszki do fotoradaru przy wiadukcie? ;D

  7. wojkop pisze:

    Jeśli pogoda rzeczywiście będzie sprzyjająca to może by tak nawiedzić „Xsiędza” na tych testach, jakiś filmik z jazd próbnych nakręcić, trochę zdjęć do albumu na stronę…
    Co prawda moja „Kofeina” stoi na kołkach bez kierunkowskazów, ale syn obiecał użyczyć miejsca na siodełku swojego Mińska. W niedzielę zaczynam pracę dopiero o godz. 17.00 – więc czemu nie…. W sobotę będę Was nękał SMS-sami, może jakoś się zbierzemy. Tylko ta pogoda…

    P.S. Seba!!! Czytasz to?!

  8. xsiondz pisze:

    Hmmm… Więc tak- moto mam do odebrania ok 10:00 z ul Lisiej w Piernikowie. Ponieważ jednak jest to ulica pełna dziur i kałuż (takich małych drogowych stawów) proponuje spotkanie ok 10:30 np pod salonem Mercedesa/Jeep’a? Co Wy na to? Ciągle nie wierzę w przepowiednie meteo ale teoretycznie od 9:00 ma być sucho i słonecznie… W trosce o swoją i Wasze pewnie już przygotowane do zimowania maszynki – pod tym warunkiem:) i w kontakcie telefonicznym pozostaję do dyspozycji!

  9. Hubertus pisze:

    Ja niestety, do 16.00 będę jutro zablokowany w Bydgoszczy… Tak niespodziewanie wyszło…

  10. wojkop pisze:

    Będziemy o 10.30 pod salonem Frelika we trzech na dwóch motocyklach. Reszta planów będzie zależała od pogody.

  11. xsiondz pisze:

    A u mnie jak pogoda dopisze będą dwa motorki i jeden samochód:)

  12. xsiondz pisze:

    No to się odbyło. Z przygodami ale do celu dojechaliśmy. Wojkop czekamy na relację! Niespodziewane zakończenie sezonu hehe. Trzęsłem się gorzej niż przed egzaminem ale jazda WSKą w takim gronie…hmmm czysta przyjemność. Pozdrawiam ekipę!

  13. wojkop pisze:

    Jutro mam wolne więc zmontuję film z przejażdżki i album ze zdjęciami. Dzięki!!! Do jutra!

  14. xsiondz pisze:

    Wojkop! Zdjęcia fajne, filmik fajny…aż żal, że to koniec sezonu, że Wiesię dało radę wyciągnąć z garażu dopiero „po sezonie” no ale cóż. Widać tak miało być. Dużo jeszcze przy niej do zrobienia. Ale….kwiecień….to już niedługo!:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>