„Q-rwa!” – czyli: emigranci mają talent…

_DSC1164

Miał być Harley, już go upatrzyłem. Softail na Evosie, ale nie było czasu jechać i kupić. Szykowałem Cold Bitch CB900 na Bike Shed 2014.
Bitcha juz na wystawie, ja z moja dziewczyna zwiedzamy wystawę, oglądamy.
– Patrz nawet fajne te Triumphy, mowi Olga.
He… zaczynam oglądać, analizować. No tak: rama, bak, dwa kola, normalne błotniki… Kurde, pierwsze moje składane Junaki tak wyglądały. Czysty klasyczny motocykl. W tym samym czasie wpada mi w oko klip The Way of the Desert Sled. Toma dzwoni do mnie: „…wpadnij serwisuje Bonnka szefowej”.
Zajeżdżam XJR 1300, wsiadam na Bonka. Hm… mały, leciutki, słabo przyśpiesza, słabo hamuje- ale jest zwinny i poręczny. W sam raz na zatłoczone ulice Londynu.
Monitoruję Ebay. Jest! Tani i czarny. Dla mnie wystarczy. Kasa w kieszeń kasek do plecaka i pociągiem 200 mil na północ.
– Czemu pan chce sprzedać?
– Patrz właśnie przypłynął ze słonecznej i suchej Californii T140, i trza go jakoś oplacić…
– OK! biorę.
bonnnn
Wracam w piątkowe popołudnie. Jest ciepło, ma szybę nawet szybko jedzie, pierwsze tankowanie nawet w normie – 6l/100 przy 80-90mph. Me like.
Zajeżdżam, opijamy. Olga mówi, że ładny (pewnie dlatego ze pozostałe moje 8 motocykli to głównie jednoosobowki).
W sobotę i niedzielę jazda na maxa. 1000 mil nakręcone. Tylki bolę, ale jest fajnie.

Poniedziałek – zamawiam części.
Sobota i niedziela: klucze, młotek, kątówka, spawarka i jedziemy! Olga nie jest zadowolona…
Następne dni to zmiany i zmiany. Moto zaczyna wyglądać. Jeździmy.

kurwaa
Pierwszy wyjazd do PL. Dokumenty jeszcze nie przyszły, e tam… jadę! Oby w Niemczech POLIZEI nie zatrzymało. Olga urlopu nie dostała, więc cisnę sam. 1000 km do Kostrzynia – na Przystanek Woodstock. Bez problemu, nawet fajne spalanie – okolice 6/100.
Na mazurskich krętych drogach jest bomba, na wioskach 100mph po szutrze i banan na gębie, gdy zerkam w lusterko, a za mną tumany kurzu.
Wracam na Wyspę, 6000 mil nakręcone w 2 tygodnie, żadnego problemu z moto.

Dalsze przeróbki: nowa zawiecha, nowy licznik, nowe błotniki, wydech 2in1 wycięty i pospawany w kuchni. Tak, w kuchni. Ogólnie wszystkie przeróbki robione na chodniku w centrum Londynu- Polak potrafi 🙂

_DSC1185

_DSC1192

_DSC1193

Nowe malowanie, potem wrap ale jakoś nie do końca mi się to podoba.
Pytam Toma – pomalujesz mi moto?
– Tia… jak chcesz?
– No q-rwa nie wiem.
– ?
-Żeby było trochę niebieskiego… resztę wymyśl, ufam Tobie
-Ok, jakiś napis?
-W sumie w Polsce – jak znajomi widzieli – to komentarz był: „O q-RWA!”

Telefon od Tomy: „wpadaj po graty”.
Zajeżdżam i na widok części mogę tylko rzec o „Q-RWA”
Składam, wyjeżdżam na Londyńskie ulice. Na światłach rowerzyści się zatrzymują i mówią: „f….ing nice bike mate”. Usłyszeć coś takiego od rowerzysty to niecodzienne.

_DSC1173

_DSC1169

_DSC1178

Motocykl używany codziennie w dojazdach do pracy i w weekendy do podróży: tych małych i dużych.
Trochę mam za złe, że jest taki zajebisty, bo przez to zaniedbałem pozostałe motocykle. Po prostu za dużo i za często nim jeżdżę, me gustas.

Jacek „Boski Jaco” Sawczyn
Londyn 04.04.2016

_DSC1236

Możliwość komentowania jest wyłączona.