BMW R65 Scrambler

Każdy ma swoją życiową filozofię. Ja trzymam się rzeczy prostych i prostoty życia. Staram się niczego nie komplikować. Lubię kiedy wszystko wokół mnie harmonizuje – życie jest proste, więc i motocykl musi być prosty! To proste.
Od dawna urzekają mnie dzieła z Blitz Motorcycles, którzy upodobali sobie stare BMW. Fundusz, którym dysponowałem, nie pozwolił mi na zakup tak klasycznego modelu jak R60/5 czy R75/5. Dlatego zdecydowałem się na R65 z 1978 r. Mimo, że w stanie fabrycznym nie pociąga mnie tak bardzo, do tego ma wymagającą pozycję za kierownicą – oferuje duże możliwości przebudowy. Rozpoczęliśmy od założenia klasycznych kostek Heidenau. Przód i tył w tym samym rozmiarze. Opony mocno podkreśliły koła, które wcześniej wydawały się niepozorne. Kolejnym elementem były krótsze wydechy, które podkreślają zawadiacki charakter motocykla, a do tego uwalniają piękne brzmienie dwucylindrowca. Następnie solidnie uszczuplona została instalacja elektryczna – pozostawiliśmy tylko to, co niezbędne. Takim sposobem wyleciał obrotomierz z plejadą kontrolek, (bez strachu – olej i tak bardzo często sprawdza się w tym pojeździe!). Wiązki elektryczne zostały skrócone i dopasowane do przeniesionej stacyjki. Zdemontowany został oryginalny olbrzymi moduł przedniej lampy. W jego miejsce wstawiono klasyczny reflektor z ryflowanym szkłem, do którego dorobiliśmy mocowanie wzorując się na starszych modelach BMW. Kierownica została wymieniona na szerszą, dzięki czemu pozycja jest teraz wyprostowana i nie wymusza dużej prędkości. Bez żalu wyrzuciłem też oryginalne siodło, które chyba z powodzeniem zmieściłoby pięcioosobową rodzinę! Skróciliśmy ramę i dorobiliśmy zupełnie nowe, filigranowe, poprzecznie przeszywane siodło z brązowej skóry, którego autorem jest Pilot (www.pilotleatherhandcraft.blogspot.com). Na koniec dopasowaliśmy metalowe błotniki w miejsce plastikowych i całość została pomalowana na czarno z białym szparunkiem na zbiorniku.
Piszę w liczbie mnogiej: „zrobiliśmy…”, „przerobiliśmy…”, bo sam w życiu nie dałbym rady! Ochoczo wspomogli mnie klubowi bracia, oferując miejsce do przebudowy i umiejętności ślusarsko-spawalnicze (Karaś), kaletnicze (Pilot), czy możliwość konsultacji i rozwijania pomysłów (Pieczara).
Motocykl radzi sobie zarówno na szosie, oferując nawet głębokie złożenia. Dzielnie spisuje się też w terenie. Najprzyjemniej jeździ się nim z prędkościami do 80 km/h. Jest to sprzęt, który determinuje styl i sposób jazdy, dlatego podchodzę do niego z respektem i szacunkiem. Nawet jeśli zagubię się gdzieś w życiu i zaczynam się spieszyć – on mi na to nie pozwala.
Dlatego tak lubię ten motocykl.

Tekst i zdjęcia: Dawid „Październik” Wojtuń BFMC

Więcej szczegółów na temat powstania tego motocykla (ale również wiele innych „klimatycznych” wpisów) znajdziecie na blogu: Burning Few Motorcycles Smithy News

1978 BMW R65 – Ready to chill field!
1978 BMW Project Scrambler

1

2

3

4

5

6

7

Możliwość komentowania jest wyłączona.