Motocyklowe wspomnienia „Docenta” Część IV (suplement)

8.07.2015

SPOTKANIE PO LATACH ROK 2010

Jubileuszowy zlot z okazji 30-stolecia powstania klubu motocyklowego „Weteran” Modlin rok 2010

Historia spotkania po latach z kolegami z klubu „Weteran” i nie tylko z nimi rozpoczęła się w bardzo dziwny i przypadkowy sposób i dlatego muszę opisać to po kolei i od początku jak do tego doszło. W zasadzie wszystko to zawdzięczam swojemu młodszemu bratu bo to on zawsze miał pociąg do elektroniki jeszcze jak w latach 60-tych uczęszczaliśmy z bratem do Pałacu Młodzieży na różne kółka zainteresowań to on wybrał koło radioamatorów i krótkofalowców, a mnie interesowało modelarstwo głównie lotnicze i szkutnictwo i tak zostało.

To jest moje najnowsze zdjęcie, które zostało zrobione w lutym 2015 roku, podczas małej uroczystości z okazji  moich imienin. Siedzę przed swoim biurkiem, przy którym pisałem swoje wspomnienia.

To jest moje najnowsze zdjęcie, które zostało zrobione w lutym 2015 roku, podczas małej uroczystości z okazji moich imienin. Siedzę przed swoim biurkiem, przy którym pisałem swoje wspomnienia.

Znaczek wybity z okazji 30-stolecia powstania klubu „Weteran”, którego byłem członkiem w latach 80-tych.Jubileuszowy zlot odbył się w sierpniu 2010 roku na terenie zabytkowej twierdzy Modlin.

Znaczek wybity z okazji 30-stolecia powstania klubu „Weteran”, którego byłem członkiem w latach 80-tych.Jubileuszowy zlot odbył się w sierpniu 2010 roku na terenie zabytkowej twierdzy Modlin.

Jak nastąpiła era ogólnej komputeryzacji, to mój brat zaczął się nimi bawić i razem z kolegą kilka ich złożyli z ogólnodostępnych części, których na giełdzie komputerowej nie brakowało. Tak się zaczęło. Któregoś dnia przyjechał brat i przywiózł mi tą magiczną skrzynkę zwaną komputerem. Powiedział, że najwyższy czas wejść w XXI wiek. No i ja – stary siwy „Docent” – mając wtedy 58 lat nie mając innego wyjścia, zacząłem uczyć się obsługi nie znanego mi sprzętu. Na początku były z tym problemy, ale że to mnie interesowało więc uczyłem się i nie poddawałem.
Na początku, nie mając jeszcze Internetu, uczyłem się na razie posługiwać klawiaturą żeby opanować pisanie co czasami przychodziło mi bardzo opornie. Jeden z moich kolegów który mi w tym pomagał zainstalował mi lepszy program do pisania z możliwością wstawiania zdjęć i wtedy zaświtał mi ten pomysł opisania swoich przygód na starych motocyklach i tak się zaczęło. Czasami bywało tak, że coś padło w komputerze albo się zawiesił. Byłem wtedy bezsilny i czułem się jak nowicjusz w samochodzie, który nagle przestał jechać. Wtedy była konieczna pomoc kolegów, albo mojego brata. Po zamontowaniu Internetu nadszedł następny etap mojej edukacji i w tym temacie też pomogli mi koledzy, którzy założyli mi pocztę internetową i konto na portalu Nasza Klasa, bo ja tego sam bym nie zrobił. Na tym portalu zamieściłem wszystkie swoje dane i namiary i jednocześnie szukałem znajomych ze szkół i ewentualnie z klubu. Któregoś dnia po pracy, siedząc przed komputerem i popijając piwo, wpisałem w przeglądarce „Google” hasło WETERAN MOTO KLUB i wtedy otworzyła mi się główna strona tego klubu, a ja sądziłem że ten klub już nie istnieje. Czytając historie tego klubu byłem bardzo zadowolony, ponieważ w tym opisie znalazłem też wzmiankę dotyczącą mojego klubu, który prowadziłem razem z kolegami z podwórka na ul. Pruszkowskiej w latach 1975-78 o czym pisałem. Podczas przeglądania galerii natknąłem się na zdjęcie członków klubu z tamtego okresu, na którym było 75 nazwisk. Moje widniało pod numerem 42-gim i ten fakt był dla mnie bardzo miły, ponieważ do tego klubu zwerbował mnie nieżyjący już Darek Kowalski – „Gruby” w latach 80-tych i od tamtego czasu ten klub reprezentowałem na różnych zlotach. Po przeczytaniu całej historii dokonałem wpisu do księgi gości podpisując się jako były członek tego klubu „Docent”. Po tym wpisie na portalu Nasza Klasa odezwał się Jurek Pilarski, który nadal należy do klubu „Weteran” i do dnia dzisiejszego jeździ motocyklem ZÜNDAPP KS-600 i to on kiedyś pomagał pchać mi HARLEYA po tym jak milicja spuściła mi powietrze z kół co zresztą było opisane i tak wznowiliśmy ze sobą kontakt który nadal istnieje. Któregoś dnia codziennie przeglądając swoją pocztę internetową znalazłem wiadomość od Jurka Pilarskiego wraz z zaproszeniem do wzięcia udziału w uroczystym zlocie z okazji 30-lecia powstania klubu „Weteran”. Z tej wiadomości byłem bardzo zadowolony, że ktoś jeszcze pamiętał starego siwego „Docenta”. Ten jubileuszowy zlot został zaplanowany w połowie sierpnia 2010 roku, który był dla mnie szczególnie ciężki – zwłaszcza na jego początku. Najpierw miesięczny pobyt w szpitalu z przerwą na święta Wielkiej Nocy, potem osiem tygodni radioterapii w Centrum Onkologii na Ursynowie, ale najgorsze było to że długo byłem na zwolnieniu i przez ten czas otrzymywałem tylko skromny zasiłek chorobowy w postaci 550 zł i oczekiwałem na przyznanie mi renty którą otrzymałem dopiero na jesieni.
Bardzo byłem zaszczycony tym zaproszeniem, więc mimo moich problemów zdrowotnych i finansowych postanowiłem na ten zlot pojechać za wszelką cenę, żeby spotkać się ze starymi kolegami po tylu latach. Chłopaki to uroczyste spotkanie zorganizowali na terenie zabytkowej twierdzy Modlin i ja do tego miejsca z Karczewa miałem około 61 km w jedną stronę, co było bardzo istotne przy moich zasobach finansowych.

Spotkanie po latach na uroczystym zlocie z okazji 30-stolecia powstania klubu „Weteran” Modlin 2010 rok.

Spotkanie po latach na uroczystym zlocie z okazji 30-stolecia powstania klubu „Weteran” Modlin 2010 rok.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wiedziałem, że ta impreza rozpocznie się na pewno w sobotę albo jeszcze w piątek i będzie dobra zabawa jak na normalnym zlocie motocyklowym, których kilkadziesiąt przeżyłem w swoim życiu. Gdyby nie moje fatalne samopoczucie po radioterapii i trudności finansowe to na to spotkanie pojechałbym chętnie w sobotę i przynajmniej byłaby okazja wypić z chłopakami jakąś butelkę tak jak za dawnych lat, bo to przy mojej chorobie jeszcze mogłem, ale nie miałem zamiaru pchać się na imprezę z pustymi rękami na tak zwany „Krzywy ryj” – bo to było nie w moim stylu.
Dzień przed wyjazdem pożyczyłem od kolegi aparat fotograficzny, żeby zrobić kilka zdjęć z tej fajnej uroczystości bo ja nie miałem w swoim telefonie aparatu i od tego samego kolegi pożyczyłem 50 zł na paliwo bo jak na złość chorobowe
odbierałem dopiero dwa dni po tej imprezie.

Następne zdjęcie z tej wspaniałej imprezy spotkanie z Mańkiem Nagawskim, z którym nie widziałem się prawie 20 lat.

Następne zdjęcie z tej wspaniałej imprezy spotkanie z Mańkiem Nagawskim, z którym nie widziałem się prawie 20 lat.

Okolicznościowy znaczek z 30-stolecia powstania klubu „Kardan”. Impreza miała miejsce w Rudce pod Warszawą w 2012 roku.

Okolicznościowy znaczek z 30-stolecia powstania klubu „Kardan”. Impreza miała miejsce w Rudce pod Warszawą w 2012 roku.

Do Modlina wyjechałem z samego rana żeby uniknąć jazdy podczas upału, a zapowiadał się bardzo upalny dzień i tylko szkoda że na ten zlot jechałem samochodem, a nie jak kiedyś motocyklem ale tak wypadło i najważniejsze było to, że ponownie będę miał okazje zobaczyć się z kolegami po tylu latach. Kiedy dojechałem do Modlina zastanawiałem się w którym miejscu został zorganizowany ten uroczysty zlot ponieważ teren był ogromny, a ja jechałem w to miejsce po raz pierwszy w życiu. Okazało się, że droga na miejsce tego zlotu była bardzo dobrze oznakowana strzałkami więc trafiłem tam beż żadnych problemów i błądzenia po całym terenie. Tak jak przypuszczałem brama na teren fortu była zamknięta i chłopaki jeszcze smacznie spali po sobotniej zabawie, a ja nie miałem zamiaru ich budzić, mimo że miałem numer telefonu do Jurka Pilarskiego. Teraz nie mając innego wyjścia w oczekiwaniu na otwarcie bramy usiadłem sobie w cieniu i w myślach przypominałem jak wyglądały twarze kolegów których nie widziałem ponad 20 lat. Zastanawiałem się nad tym jak oni teraz wyglądają i czy ja ich rozpoznam i czy oni rozpoznają mnie.
Po jakimś czasie na górce gdzie chłopaki mieli nocleg rozpoczął się jakiś ruch to oznaczało że chłopaki wstają i wracają do życia wychodząc powoli na słoneczko które już ładnie świeciło, a do bramy podchodził jakiś siwy tak samo jak ja człowiek, żeby ją otworzyć i tym człowiekiem był Jurek Pilarski, od którego to wszystko się zaczęło i po miłym przywitaniu z nim poszliśmy na górkę do reszty chłopaków.

Następne fajne zdjęcie ze spotkania w Modlinie. Ten siwy gość bez koszulki to Jurek Pilarski, który otwierał mi bramę.

Następne fajne zdjęcie ze spotkania w Modlinie. Ten siwy gość bez koszulki to Jurek Pilarski, który otwierał mi bramę.

Zbyszek Wróblewski „Father” i ja na spotkaniu w Rudce w 2012 roku z okazji 30-stolecia powstania klubu motocyklowego „Kardan”.

Zbyszek Wróblewski „Father” i ja na spotkaniu w Rudce w 2012 roku z okazji 30-stolecia powstania klubu motocyklowego „Kardan”.

Witając się z chłopakami żadnego wielkiego szoku nie doznałem i rozpoznaliśmy się bez trudu, a chłopaki byli zadowoleni że jestem tutaj razem z nimi na tej uroczystej imprezie. Po ogólnym przywitaniu się ze wszystkimi po tak długim okresie, poszliśmy na plac do stolików pod parasolami co widać na zamieszczonych zdjęciach, pogadać o starych dobrych czasach, które niestety już nie wrócą. Ja byłem przekonany że spotkam wszystkich kolegów których znałem ale niestety tak nie było bo okazało się, że z niektórymi kolegami nie spotkam się już nigdy – ponieważ odeszli na zawsze i pozostaną w naszej pamięci lub nielicznych zdjęciach tak jak mój sąsiad i kolega Darek Kowalski „Gruby”. O jego śmierci dowiedziałem się właśnie na tym spotkaniu po latach, a on był dużo młodszy tylko że choroba nie wybiera. A to właśnie „Grubemu” zawdzięczam że znalazłem się w tym klubie jak również że pomógł mi w kilku trudnych sprawach przy rejestracji motocykli o czym pisałem wcześniej bardziej szczegółowo.

Bartek Jackiewicz szykuje zabytkowy aparat fotograficzny marki BUSCH PRESSMAN produkcji amerykańskiej z 1950 roku na film zwojowy 120 mm o klatkach 6x9 cm do wykonania wspólnego zdjęcia z tej imprezy i to zdjęcie czarnobiałe zostało wykonane właśnie tym aparatem i wyszło w miarę dobrze co widać.

Bartek Jackiewicz szykuje zabytkowy aparat fotograficzny marki BUSCH PRESSMAN produkcji amerykańskiej z 1950 roku na film zwojowy 120 mm o klatkach 6×9 cm do wykonania wspólnego zdjęcia z tej imprezy i to zdjęcie czarnobiałe zostało wykonane właśnie tym aparatem i wyszło w miarę dobrze co widać.

943.tmp

Mimo brakujących wśród nas kolegów to spotkanie przebiegało w bardzo znakomitej atmosferze. Na ten uroczysty zlot zjechali się nie tylko byli i obecni członkowie klubu „Weteran”, bo przyjechało również sporo ludzi z innych klubów motocyklowych. Wśród tych co przyjechali z innych klubów poznałem Bartka Jackiewicza prezesa klubu miłośników starej motoryzacji „Kardan” z Ursynowa i z tego spotkania byliśmy obaj zadowoleni ponieważ też nie widzieliśmy się ponad 20 lat. Bartek powiedział mi że za dwa lata będzie obchodził podobny jubileusz z okazji 30-lecia powstania jego klubu tylko jak na razie nie wiedział gdzie i kiedy to będzie zorganizowane, ale już teraz zapraszał mnie na tą imprezę. Po spotkaniu się z Bartkiem zobaczyłem Mariana Nagawskiego, który prowadził kiedyś klub „Faja” na Pradze południe i którego przezywali „Rura wydechowa”, tylko nie mam pojęcia kto go tak nazwał i dlaczego, ale teraz to było nie istotne i z tego spotkania byłem też bardzo zadowolony ponieważ ostatni raz widziałem się z nim w latach 80-tych. Po przywitaniu się z nim obowiązkowo zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie i wspominaliśmy razem przeżyte przygody na różnych zlotach i nie tylko. Cały czas siedzieliśmy pod parasolami ponieważ to było jedyne miejsce gdzie można było schować się prze palącym słońcem i siedząc tam zajadaliśmy smaczną wojskową grochówkę wspominając przeżyte wspólnie przygody.
Chłopaki poczęstowali mnie piwem tylko że ja nie raczyłem się nim tak mocno, bo wieczorem jak minie ten upał to będę wracał Karczewa więc do tej grochówki wypiłem tylko dwa. Przez cały czas dojeżdżali nowi ludzie którzy podobnie jak ja mogli przyjechać na tą imprezę dopiero w niedzielę i w tedy wśród nowo przybyłych rozpoznałem Irka Markiewicza – młodszego brata Tadzia, którego „Gruby” nazwał „Patenciarzem”, a Irka nazywali „Tuptusiem” i pomyślałem, że może pojawi się też i Tadzio Markiewicz, ale niestety do tego spotkania nie doszło ponieważ on w tym czasie wyjechał na wakacje. Z chłopakami siedziało się wspaniale, ale nadszedł wreszcie czas powrotu do domu i przed wyjazdem pospisywałem sobie wszystkie namiary do kolegów i podałem im swoje żeby ponownie nawiązać z nimi kontakt i tylko Maniek po tej imprezie nie odezwał się ani razu i nie mam pojęcia dlaczego.

To jest okolicznościowy znaczek wydany z okazji XXXII otwarcia sezonu, które odbyło się na terenie uczelni SGGW na Ursynowie w kwietniu 2014 roku.

To jest okolicznościowy znaczek wydany z okazji XXXII otwarcia sezonu, które odbyło się na terenie uczelni SGGW na Ursynowie w kwietniu 2014 roku.

HARLEY Bartka Jackiewicza, na którym Bartek zrobił mi zdjęcie i podpisał: „Po 40-stu latach „Docent” znowu siedzi na HARLEYU”, ale przejechać się nim nie miałem odwagi.

HARLEY Bartka Jackiewicza, na którym Bartek zrobił mi zdjęcie i podpisał: „Po 40-stu latach „Docent” znowu siedzi na HARLEYU”, ale przejechać się nim nie miałem odwagi.

Z tego uroczystego zlotu przywiozłem okolicznościowy znaczek oraz koszulkę którą otrzymałem od chłopaków i szkoda tylko że nie mogłem wnieść swojego wkładu w postaci wpisowego do tej fajnej imprezy. Następnego dnia oddając aparat, chłopak, od którego go pożyczyłem przeniósł mi wszystkie zdjęcia na płytę i dzięki temu oprócz znaczka i koszulki mam z tej imprezy kilka wspaniałych zdjęć.

NASTĘPNE SPOTKANIE PO LATACH ROK 2012
Jubileuszowy zlot z okazji 30-stolecia powstania klubu motocyklowego „Kardan”

Tak jak wcześniej wspomniałem Bartek już w Modlinie zapraszał mnie do wzięcia udziału w podobnej imprezie jaka go czeka – czyli uroczysty zlot z okazji 30-lecia powstania klubu motocyklowego „Kardan”, który zmienił swoją nazwę i teraz nazywa się Klub Miłośników Starej Motoryzacji „Kardan”. Teraz Bartek znając dokładną datę i miejsce tego jubileuszowego zlotu przez Internet przypomniał mi o tym spotkaniu, a ja oczywiście zadowolony byłem z tego zaproszenia, podobnie jak to miało miejsce w przypadku wyjazdu do Modlina. Po otrzymaniu tej wiadomości potwierdziłem swój przyjazd na tą imprezę z myślą że spotkam się z tymi kolegami, których nie było na zlocie w Modlinie.

Następne moje zdjęcie z obecnych lat. Ja w pamiątkowej koszulce z jubileuszowego zlotu na którym byłem w Modlinie z okazji 30-lecia powstania klubu „Weteran”, a zdjęcie zostało zrobione w październiku 2011 roku przed główną bramą byłej fabryki FSO produkującej samochody osobowe podczas zjazdu samochodów FIAT 125p.


Następne moje zdjęcie z obecnych lat. Ja w pamiątkowej koszulce z jubileuszowego zlotu na którym byłem w Modlinie z okazji 30-lecia powstania klubu „Weteran”, a zdjęcie zostało zrobione w październiku 2011 roku przed główną bramą byłej fabryki FSO produkującej samochody osobowe podczas zjazdu samochodów FIAT 125p.

Bartek ten uroczysty zlot zorganizował na terenie byłego ośrodka wypoczynkowego w Rudce na Świdrem do którego Ja z Karczewa gdzie obecnie mieszkam miałem niedaleko bo około 20-stu km co było dużo bliżej niż do Modlina, ale to teraz nie było istotne.
Jeśli chodzi o ten ośrodek na którym odbywał się Bartka zlot to był bardzo popularny w latach 70-tych, ponieważ w letnie weekendy przyjeżdżała tutaj prawie cała Warszawa dlatego że w to miejsce z centrum miasta było całkiem niedaleko. Takich miejscowości jak to w tamtych czasach w okolicach Warszawy było dużo, tak jak na przykład Zalesie Górne, Rynia lub Zegrze, ale los dla niektórych nie był łaskawy i większość z nich padła lub trafiła w prywatne ręce. Na to spotkanie podobnie – jak do Modlina – pojechałem w niedziele z tą różnicą że nie musiałem jechać z samego rana ponieważ ta impreza była w dniach 22-23 września i żadnego upału nie było co widać na zdjęciach gdzie jestem w kurtce i z Karczewa wyjechałem przed południem.

Następne zdjęcie z tej imprezy a na nim Zbyszek Wróblewski „Father” i Bartek Jackiewicz.

Następne zdjęcie z tej imprezy a na nim Zbyszek Wróblewski „Father” i Bartek Jackiewicz.

Po dojechaniu na miejsce na placu zaczął robić się mały ruch bo niektórzy koledzy po sobotniej zabawie dopiero wychodzili z namiotów i z nielicznych domków letniskowych jakie jeszcze pozostały na tym kiedyś wspaniałym ośrodku. Kiedy wszyscy pobudzili się do życia nastąpiło miłe przywitanie, podobnie jak to miało miejsce w Modlinie i owszem spotkałem kilku starych kolegów których nie było w Modlinie, ale nadal
nie widziałem tych, z którymi chciałbym się jeszcze zobaczyć po latach. Tak w życiu wyszło, że w tych trudnych czasach wszyscy porozjeżdżali się po całym świecie i teraz próbujemy ponownie odnaleźć się. Na tym spotkaniu też porobiłem kilka fajnych zdjęć, tylko że aparatem w telefonie i po powrocie do domu od razu przeniosłem je do swojego skromnego archiwum w komputerze. Na zakończenie tej imprezy Bartek – prezes klubu „Kardan”, wykonał pamiątkowe zdjęcie wszystkim uczestnikom, którzy byli obecni na tej wspaniałej imprezie, a zdjęcie to zostało wykonane nie byle jakim sprzętem, tylko zabytkowym aparatem marki BUSCH PRESSMAN amerykańskiej produkcji z 1950 roku na film zwojowy 120 mm o klatkach 6×9 cm. Takich aparatów używali amerykańscy korespondenci podczas wojny w Korei. Z tego wynikało że ten aparat miał tyle samo lat co i ja i mimo że był stary to zdjęcie nim zrobione wyszło znakomicie co zresztą widać. Po jakimś czasie Bartek przesłał mi to zdjęcie które zamieściłem i tylko szkoda że na tym zdjęciu zabrakło kilku kolegów którzy odeszli tak szybko i co najgorsze, bo na zawsze tak jak: „Gruby”, „Jamnik” i inni. Po trzech godzinach spędzonych z kolegami w Rudce powróciłem do Karczewa.

NASTĘPNE SPOTKANIE PO LATACH ROK 2014
XXXII Otwarcie sezonu motocyklowego Ursynów rok 2014 zorganizowane przez klub „Kardan”.

Tak się złożyło że w tym roku co Bartek organizował swój jubileuszowy zlot z okazji 30-lecia powstania swojego klubu, na którym ja byłem, to w kwietniu było jubileuszowe bo 30-ste otwarcie sezonu, na którym nie byłem chociaż o nim wiedziałem, ponieważ leżałem w tym czasie w szpitalu i nic na to nie mogłem poradzić.
W 2013 roku też w jakiś sposób otwarcie sezonu mnie ominęło ale na to otwarcie mogłem pojechać ponieważ nie miałem nić do roboty i nie zatrzymały mnie również sprawy medyczne.

Na zdjęciu chłopak na motocyklu ZÜNDAPP KS-750 szykuje się do konkursu sprawnościowego na otwarciu sezonu w 2014 roku na Ursynowie.

Na zdjęciu chłopak na motocyklu ZÜNDAPP KS-750 szykuje się do konkursu sprawnościowego na otwarciu sezonu w 2014 roku na Ursynowie.

Tak jak wszystkie otwarcia sezonu to również organizowali chłopcy z klubu „Kardan” i co roku organizowane było na terenie kampusu SGGW na Ursynowie. Ja na to otwarcie sezonu pojechałem oczywiście jako kibic samochodem żeby ponownie spotkać się z kolegami i co najważniejsze podziwiać wspaniałe maszyny które tam będą oraz wspominać że kiedyś się na takich motorach jeździło. Jak przyjechałem na miejsce to motocykli jeszcze nie było dużo więc pogadałem sobie z Bartkiem który przyjechał na motocyklu HARLEY DAVIDSON WLA-42 co było trochę dla mnie dziwne bo w Modlinie i w Rudce był na innym motocyklu, a mianowicie na naszym przedwojennym motocyklu marki SOKÓŁ -1000, który produkowany był w latach 1934-1939 i ten motor posiadał też i inną nazwę CWS-111 co oznaczało Centralne Warsztaty Samochodowe, gdzie był składany.
Ja w 1974 roku też miałem HARLEYA, o czym już pisałem, tylko że Bartka zrobiony był na oryginała i właśnie w tych dniach minęło równo 40 lat jak ostatnio dosiadałem taki motor, więc pomyślałem żeby Bartek zrobił mi pamiątkowe zdjęcie na swoim motocyklu. Owszem zdjęcie zostało zrobione co widać i Bartek robiąc je dodał komentarz do niego „Oto „Docent” po 40-stu latach znowu siedzi na HARLEYU”, ale przejechać się nim nie miałem odwagi żeby nie narobić bałaganu, bo po tak długim okresie nawet miałbym trudności ruszyć nim z miejsca, a sam przez tydzień uczyłem się tylko ruszania żebym mógł jakoś bezpiecznie wyjechać na ulice. Po jakimś czasie zaczynało przyjeżdżać coraz więcej motocykli i zjeżdżali się pojedynczo lub w małych grupach lub tak jak to zrobili chłopcy z klubu „Weteran”, którzy na plac wjechali w dużej zwartej grupie. Na tego typu imprezy zawsze zjeżdża się cała plejada motocykli różnych marek starych, nowych i zabytkowych świetnie odrestaurowanych przez ich właścicieli.

Na tym zdjęciu nasz polski skuter OSA z 1962 roku i taki egzemplarz na tym otwarciu był tylko jeden.

Na tym zdjęciu nasz polski skuter OSA z 1962 roku i taki egzemplarz na tym otwarciu był tylko jeden.

Wśród tych motocykli co przyjechały niektórych marek było po kilka sztuk, a mnie zainteresowała jedna maszyna a to dlatego że był tylko jeden taki okaz i był to nasz polski skuter z 1962 roku marki OSA produkowany w latach 1959-1965 w Warszawskiej Fabryce Motocykli, a taki skuter posiadał bliski kolega mojego ojca i miałem okazje się takim skuterem przejechać i jazda nim podobała mi się bo zwłaszcza po deszczu człowiek miał suche nogi. Na tym otwarciu nie zabrakło też różnych konkursów zarówno dla motocykli solowych jak i z koszem i teraz przypominałem sobie jak kiedyś sam męczyłem się podczas rozgrywania podobnych konkursów w tym czasie co jeździłem na zloty. Kiedy zabawa rozkręcała się na dobre i chłopcy bawili się świetnie to ja po tym spotkaniu szykowałem się już do odjazdu. Wtedy zauważyłem, że na motocyklu BMW R-75 „Sahara” przyjechał mój następny kolega, z którym też bardzo chciałem się zobaczyć, a nie było go w Modlinie ani w Rudce i tym kolegą okazał się Zbyszek Bożęcki „Filon”. Podczas pożegnania Bartek wspomniał że gdzieś w połowie lata zamierza zorganizować jakąś plenerową imprezę jak za dawnych lat pod nazwą Bzura 2014 i jak tylko będzie znał dokładną datę to mnie powiadomi.

Następne dwa zdjęcia tego pięknego skutera na tym drugim zdjęciu piękny znak fabryczny WFM z wizerunkiem owada OSA, którym nazwano ten skuter.

5E04.tmp
B6E0.tmp

Ja oczywiście byłem zadowolony że szykuje się impreza taka plenerowa bo będę mógł sobie przypomnieć jak to kiedyś koczowało się nie zawsze w namiocie i tylko zastanawiałem się czy ona nie zbiegnie się z moim wyjazdem na wakacje. Jeśli chodzi o mój wyjazd na wakacje to mogłem pojechać wtedy kiedy mi pasowało ponieważ byłem na rencie, ale wcześniej byliśmy umówieni ze znajomymi, że pojedziemy wspólnie moim samochodem ponieważ był duży i w nim pomieścimy się wszyscy z naszymi bagażami, a do dzisiaj jeżdżę samochodem VW TRANSPORTER T-4. Po powrocie do Karczewa poszedłem na piwo w jedyne miejsce gdzie jeszcze można napić się piwa kuflowego na miejscu, a jeszcze nie tak dawno takich miejsc w Karczewie było dziewięć. Popijając piwo w restauracji „Rokola” zastanawiałem się tylko nad jednym tematem, a mianowicie czy na następnym spotkaniu zobaczymy się w tym samym gronie kolegów co obecnie ponieważ czas leci nieubłaganie, a ludzie też bardzo szybko i niespodziewanie odchodzą.
Po powrocie z wakacji pierwsza rzecz to przegląd poczty internetowej i tak jak przypuszczałem była wiadomość dotycząca imprezy, którą zorganizował klub „Kardan” pod nazwą Brzuza-2014 i niestety ta impreza mnie ominęła ponieważ jej data wypadła właśnie w tym samym czasie kiedy byliśmy na Mazurach. Myślałem, że szlak mnie trafi, ale widocznie tak musiało być i w tym roku więcej spotkań z kolegami nie było. Jak na razie ostatnie spotkanie z kolegami odbyło się 10 kwietnia 2015 roku podczas otwarcia nowego sezonu motocyklowego, które tym razem odbyło się nie na terenie SGGW na Ursynowie tylko na terenie Wydziału Motoryzacji i Maszyn Politechniki Warszawskiej przy ul. Narbuta. Pobytu na tym spotkaniu nie będę opisywał ponieważ było bardzo podobne do tego z 2014 roku, tylko motocykli było dużo mniej niż przed rokiem i nawet Jurek Pilarski z powodu choroby nie przyjechał swoim ZÜNDAPPEM – tylko samochodem. Podczas rozmowy z Bartkiem i Jurkiem dowiedziałem się, że przyszły ciężkie czasy dla obu klubów, ponieważ po tylu latach zmuszone były opuścić dotychczas zajmowane lokale i poszukać sobie innych miejsc na dalszą działalność.
A klub „Weteran” od lat 90-tych wynajmował kilka pomieszczeń na terenie byłej zabytkowej fabryki „Norblina” gdzie kiedyś znajdowały się magazyny Muzeum Techniki przy ul. Żelaznej 17 róg ul. Prostej. W tym roku przypadała 35 rocznica powstania klubu „Weteran” i chciałem dowiedzieć się od Jurka czy w związku z tą rocznicą będzie planowana jakaś impreza plenerowa podobna do tej jaka była pięć lat temu w Modlinie. Jak na razie to Jurek nie podał mi żadnej dokładnej odpowiedzi i dodał że nie wie czy w ogóle do tej imprezy dojdzie ze względu na kłopoty finansowe klubu.
Kiedy po małych konkursach chłopaki w zwartej grupie wybrali się na przejazd ulicami miasta to po pożegnaniu z Bartkiem i Jurkiem i innymi kolegami pojechałem do domu i tak zakończyło to spotkanie z kolegami w tym roku. Niestety każda opowieść musi się zakończyć tak i ja kończę. Jak zdobędę jakieś nowe materiały lub zdjęcia to napiszę dodatki, ale jeśli kokoś interesuje to mogę wyemitować swoje wspomnienia motoryzacyjne nie związane z motorami lecz też bardzo ciekawe.

KONIEC

Dodatek

Na zakończanie dodam że z tymi kolegami z którymi spotkałem się w Modlinie i w Rudce utrzymuje teraz kontakt cały czas. Tylko Maniek Nagawski jakoś po tym spotkaniu nie odezwał się i podejrzewam że pewnie zgubił kartkę z moimi namiarami, ale ja nadal próbuje nawiązać kontakt z pozostałymi kolegami, z którymi przeżyłem sporo fajnych przygód i mam nadzieje że może kiedyś ich odnajdę – o ile jeszcze żyją.
Bardzo bym chciał ponownie nawiązać kontakt z następującymi kolegami:
bracia Nadolni,
Marek „Murzyn”,
Andrzej „Endi”
Wojtek Malanowski, który ożenił się z moją sąsiadką spod numeru 88 – Ewą Paradowską,
Witold Trzaskoma „Słoń”,
Jarek Pruszyński,
Jasio Piotrowski,
Artur Kowarski – brat „Grubego”.

Ci trzej ostatni koledzy mieszkali w tej samej klatce schodowej na ul. Żwirki i Wigury 51 róg Pruszkowskiej. Próbowałem tych kolegów odszukać na portalu Nasza Klasa, ale niestety bezskutecznie i mam nadzieje że może kiedyś nawiążę z nimi ponowny kontakt.

3 odpowiedzi na „Motocyklowe wspomnienia „Docenta” Część IV (suplement)

  1. Adam M. pisze:

    Co prawda nie bylem nigdy czlonkiem klubu Weteran, ale bylem czestym gosciem na ich imprezach przed wyjazdem z Polski w latach 80 tych tak ze zarowno Zbyszka ( Fatera ) jak Zbyszka ( Filona ) znalem z tych i pozniejszych czasow.
    Znalismy sie rowniez z Grzesiem ( wlascicicielem 2OO i rowniez kiedys czlonkiem Weterana ), a jego przedwczesna smierc bardzo gleboko przezylem.

    Chcialem tylko wrocic do czasow „jawowych” i zapytac co spowodowalo ze rozstales sie z motocyklami ? No i co sie stalo z Jawa ?
    Na razie zycze zdrowia, bo ono najwazniejsze.

  2. Adam M. pisze:

    OK, wrocilem do 3 czesci twoich wspomnien i doczytalem reszte, wiec mam odpowiedz na swoje pytanie.
    Jakims cudem opuscilem cala koncowke twoich wspomnien i stad nieporozumienie.

  3. Olobezdwójek pisze:

    Drogi Docencie,nie korciło Cię zdobyć kolejny motocykl ?